Pod prysznicem się nie liczy / It doesn’t count if you do it while taking a shower

(ENG.below) Dobry dzień. Pomimo, że na zewnątrz 36 stopni, i że zrobiło mi się słabo na ulicy. Przeleżałam pół godziny w wannie z zimną wodą. Kranówkę piję na kufle.

Dziś czwartek, czyli muzykoterapia. Pierwsze ćwiczenie: słuchamy muzyki i poruszamy się do niej, a gdy cichnie, wypowiadamy pierwsze słowo, które przychodzi nam do głowy. Kocham ruch i taniec, więc ćwiczenie wprowadziło mnie w ekscytację – taką dobrą ekscytację, w której wygląda się jak pies z wywalonym jęzorem i szalonym uśmiechem. Później było tylko lepiej; wspólna improwizacja, podczas której pozwoliłam sobie pośpiewać, czego dawno nie robiłam, ale już na pewno nie publicznie (przy odkurzaniu i pod prysznicem się nie liczy!); pod koniec zajęć czułam się piękniejsza i spełniona.

Popołudniu arteterapia – przygotowuję Vision Board; coś podobnego do Mapy Marzeń, ale zawiera także zasoby, radości i to, o co mogę się w sobie i w świecie oprzeć. Idzie powoli. Żeby ją zrealizować, potrzebuję sobie zaufać i zaufać marzeniom, a w tym od kilku lat nie przoduję.

Zwieńczeniem dnia w ośrodku było spotkanie z Jonem Snow (tak roboczo będę nazywać doktora D.), który:

  • uznał hipotezę o zaburzeniu obsesyjno-kompulsywnym (OCD) za interesującą
  • powiedział, że niezależnie od diagnozy, leczymy symptomy, a te są i psychotyczne, i depresyjne, i maniakalne od czasu do czasu
  • stwierdził, że w leczeniu psychiatrycznym przeszłam tak długą drogę, i leczona byłam przez takich ekspertów i tyle leków, iż można uznać, że psychoterapia pomoże bardziej niż leki
  • mój przypadek (niestety) nie jest książkowy ani jednoznaczny, więc nie można go traktować według znanych „recept”, stąd tyle poszukiwań
  • będą się starali ze wszystkich sił mi pomóc i sądzą, że może się to udać.

Ha! Czy to nie dobry dzień? 🙂

Good day. Despite 36 degrees outside, which caused me almost fainting on the street, and melting for sure. I laid half an hour in a tub of cold water. I drink water in mugfuls.

Today is Thursday, so – the day of music therapy. The first exercise: we listen to pieces of music and move to them, and when they go quiet, we say the first word that comes to our mind. I love movement and dance, so the exercise has made me excited – with such a good excitement, that looks like a dog with a tongue out and a crazy smile. Later it was only better; joint improvisation, during which I let myself sing, which I have not done for a long time – certainly not in public (when vacuuming and in the shower does not count!); at the end of the class I felt more beautiful and fulfilled.

Afternoon art therapy – I prepared the Vision Board; something similar to the Dream Map, but it also contains resources, joys and what I can rely on in myself and in the world. It’s going slowly. To accomplish it, I need to trust myself and trust my dreams, and I have not been moving forward in this direction for several years.

The culmination of the day at the center was a meeting with Jon Snow (I will call Dr. D. like that, because he’s the one with the Jon Snow’s looks), who:

– considered the hypothesis about obsessive-compulsive disorder (OCD) as interesting

– said that regardless of the diagnosis, we treat the symptoms, and these are psychotic, depressive, and manic from time to time

– stated that in the psychiatric treatment I have gone such a long way, and I was treated by such experts plus have tried so many drugs that we can assume that psychotherapy might help me more than drugs

– my case (unfortunately) is not a typical one you’d find in books, it’s complex and unambiguous, so you can not treat it according to known „prescriptions”, hence so many searches

– they will try their best to help me and they think it can work.

Ha! Isn’t it a good day? ☺

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.