Poruszona / Moved

(ENG.below) Trafiłam dziś na Instagramie na cytat, który mnie „zatrzymał“: „nie chcę być sobą z przeszłości, bo choroba zbyt wiele mnie nauczyła“ – tak można by go podsumować. Zatrzymał mnie, bo a)nie zgadzam się z nim b)wydaje mi się, że życie bez tęsknoty za okresem zdrowia jest dziełem jakichś piramidalnych racjonalizacji i redukcji dysonansu poznawczego. Zastanowiło mnie jednak, czego mnie nauczyła moja choroba („moja“ to dziwne słowo, bo nie mam przecież na nią wyłączności, choruje na nią wiele osób na całym świecie). Dzięki chorobie jak niczemu innemu w moim życiu dowiedziałam się, że wszystko mija; wszystko się zmienia; pełne pasji nie-przywiązanie jest najlepszym sposobem na przetrwanie w kalejdoskopie. Prawdopodobnie u ludzi zdrowych te zmiany są rzadsze i łagodniejsze, ale pozwalam sobie myśleć, że „wszystko mija“ odnosi się do życia każdego. Po prostu my chorzy (jeśli mogę tak uogólnić) doświadczamy tego boleśniej; tracimy wciąż i odzyskujemy – na chwilę – nastrój, ochotę na życie, kontakt z rzeczywistością, poczucie bezpieczeństwa i ugruntowania.

Drugą wiadomością, która mnie dziś „zatrzymała“, były komentarze dotyczące sprawcy zabójstwa prezydenta Adamowicza, który (sprawca, nie prezydent) został uznany za niepoczytalnego i umieszczony w zakładzie zamkniętym. Komentarze czytelników czasopisma, które przeglądam codziennie, zasmuciły mnie, wstrząsnęły mną i nie dają mi spokoju. „To spisek rządowy“, „oczywiście, teraz będzie miał leczenie, a potem go wypuszczą“, oraz to, co najbardziej mnie poruszyło: „poczytalny czy niepoczytalny, umie odróżnić dobro od zła“. Otóż nie, drodzy Państwo. Nie umie. Gdy słyszy głos Boga, który każe mu wyplenić zło na świecie, uosabiane przez konkretną osobę, może być przekonany, że czyni dobro.

Choć większość z nas pewnie chciałaby, by traktowano nas jak „normalnych“ – nie jesteśmy normalni.

Niestety?…

PS. Poprosiłam mojego męża o opinię na temat tego tekstu, bo napisałam go będąc pod wpływem dość silnych emocji. Powiedział: „zgadzam się, lecz nie z ostatnim zdaniem. Leczeni chorzy, których choroba jest pod jakąś kontrolą, funkcjonują jak cierpiący normalni“.

A quote on Instagram „stopped” me today: „I do not want to be myself from before the disease, because the disease has taught me too much” – you could sum it up. It stopped me because A) I do not agree with it, B) It seems to me that living without longing for a period of health is the work of some pyramidal rationalization and reduction of cognitive dissonance. However, I wondered what my illness taught me („my” is a strange word, because I do not have exclusive rights to it, many people around the world suffer from it). Thanks to a disease like nothing else in my life I learned that everything passes away; everything changes; passionate non-attachment is the best way to survive in a kaleidoscope. Probably in healthy people’s lives these changes are rarer and milder, but I allow myself to think that „everything passes” refers to the life of everyone. When we are sick (if I can generalize this way) we simply experience it more painfully; we are losing and recovering – for a moment – mood, desire for life, contact with reality, sense of security and grounding.

The second news that stopped me today were comments about the perpetrator of the murder of President Adamowicz, who (the perpetrator, not the president) was considered insane and placed in a closed institution. Comments of the readers of the magazine, which I review every day, saddened and shocked me. „It’s a government conspiracy,” „Of course, now he will have treatment, and then they’ll let him go”, and what moved me most: „insane or sane, one can always distinguish between good and evil.” Well, no, my dear, it doesn’t work this way. One can not. When he/she hears God’s voice, which makes him/her eradicate evil in the world, personified by a particular person, he/she can be truly convinced that he/she is doing good.

Although most of us probably would like us to be treated as „normal” – we are not normal.

Unfortunately?…

PS. I asked my husband for an opinion about this text, because I wrote it under the influence of quite strong emotions. He said: „I agree, but not with the last sentence. Treated patients whose disease is under some control function like  ordinary, yet suffering people. ”

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.