powrót / comeback

(ENG.below) Choroba wróciła. Wiedziałam, że to tylko kwestia czasu. Uderzyła mocno, w depresyjno-samobójczo-psychotycznym ataku wczoraj wieczorem. Zaczęło się od tego, że ogarnęło mnie przekonanie, iż to ostatni dzień mojego życia. Byłam tego pewna. Potem pojawiły się myśli samobójcze, przybierające stopniowo kształt chytrych planów, konkretnych pomysłów. Całe moje życie wydało mi się zupełnie bezsensowne i zbędne; ot, niepotrzebnie zabieram tlen. Jeśli zniknę, absolutnie nic się nie zmieni, a ja będę miała spokój – bo na nic nie mam już siły…Następnie zaczęłam podejrzewać, że wokół mnie jest spisek, mający na celu utrzymanie mnie przy życiu za wszelką cenę.

Mąż przekonał mnie do wzięcia Lorazepamu/Temesty i Zyprexy (inaczej Olanzapina, antypsychotyk). Pomogły mi na tyle, że potrafiłam się jasno komunikować, po czym zasnęłam na spokojne 11 godzin. Śniło mi się, że wróciłam do szkoły i napisałam naprawdę dobre dwa wypracowania, przy czym w trakcie lekcji nie było czasu, bym mogła je w całości przeczytać na głos. Obudziłam się z myślą, że chciałabym coś napisać – jakąś dłuższą formę; nową sztukę, opowiadanie, może zarys książki…

Odbyłam dziś również rozmowę z moim psychiatrą, z którym nie widziałam się 6 tygodni. Opowiedział mi o zjawisku „kryzysu opioidowego”, uzależnieniach i śmierci z przedawkowania leków, które mi przepisano na ból. Podjęłam dobrą decyzję odstawiając je. Niestety sprawiały, że czułam się naprawdę dobrze…fizycznie i przede wszystkim psychicznie. Spokojna, zrelaksowana, wyciszona, optymistyczna…i z pierwszymi symptomami uzależnienia. Szkoda. Już miałam nadzieję, że znalazłam coś, co mi pomoże.

A zatem szukamy dalej.

The disease came back. I knew it was only a matter of time. It hit hard in a depression-suicide-psychotic attack yesterday evening. It started with the conviction that this was the last day of my life. I was sure of it. Then suicidal thoughts appeared, gradually taking the shape of sly plans, specific ideas. My whole life seemed completely pointless and unnecessary to me. If I disappear, absolutely nothing will change, and I will be in peace – because I have no strength for anything anymore… Then I began to suspect that there was a conspiracy around me to keep me alive at all costs.

My husband convinced me to take Lorazepam / Temesta and Zyprexa (also known as Olanzapine, an antipsychotic). They helped me enough to communicate clearly and then I fell asleep for a quiet 11 hours. I dreamed that I went back to school and wrote two really good essays, but there was no time during the lesson for me to read them out loud. I woke up with the thought that I would like to write something – some longer form; a new play, a story, maybe an outline of a book …

Today I also spoke with my psychiatrist whom I had not seen for 6 weeks. He told me about the phenomenon of the „opioid crisis”, addiction and possible death from overdosing drugs prescribed to me against pain. I made the right decision to stop taking them. Unfortunately, they made me feel really good … physically and above all mentally. Calm, relaxed, optimistic… and with the first symptoms of addiction. Well. I was already hoping I’d found something that would help me.

So we continue to keep looking.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.