powrót do „normalności” / back to „normal”

(ENG.below) Natrafiłam dziś na taki piękny kwiatek na Instagramie:

„- Masz obsesję na punkcie swojej choroby psychicznej.

– No nie? Tak jakby wpływała na każdy aspekt mojego życia.

– To wszystko jest tylko w twojej głowie.

– No nie? Tak jakby nazywało się choroba psychiczna.

– Dlaczego pozwalasz jej mieć taki wpływ na ciebie i powstrzymywać cię przed tyloma rzeczami?

– No nie? Tak jakby była PRAWDZIWĄ CHOROBĄ.”

W zasadzie nie muszę nic więcej pisać.

Mimo wszystko – kilka zdań.

Moja bliska koleżanka leży w klinice po próbie samobójczej. Wiem, że nie mogę jej w żaden sposób pomóc, ale to, co jest w zasięgu mojego wpływu, to bycie przy niej w momencie, gdy widzi tylko koniec własnego życia. Czy jestem na to gotowa?

Dziś udało mi się samej (no prawie – z pomocą Lorazepamu) dojechać do atelier (godzina drogi, dwie przesiadki), spędzić tam urocze i sympatyczne dwie twórcze godziny i nie pęknać z niepokoju.

Odblokowano sklepy i miasto – jest w nim teraz tak wielu ludzi, że ilekroć muszę tam trafić (psychiatra), uciekam jak najszybciej. Nigdy bym nie uwierzyła, że przyzwyczaję się do pustki, zamkniętych sklepów i kawiarni, pojedynczych przechodniów. I że tak mi ich zabraknie.

I found a cool thing on the Instagram today:

„You’re obssessed with your mental illness.

I know right? It’s almost like it impacts every part of my life.

It’s all in your head.

I know right? It’s almost like it’s a mental illness.

Why do you let it affect you and stop you from being able to do things?

I know right? It’s almost like it’s an ACTUAL ILLNESS.”

In fact, I don’t have to write anything more.

Maybe – just few sentences.

My close friend lies in the clinic after a suicide attempt. I know I can’t help her in any way, but what I can do is to be with her when she sees only the end of her life. Am I ready for this?

Today I was able to get by myself to the atelier (almost an hour-long journey, three buses), with a tiny help of Lorazepam, to spend two charming, creative hours there and not burst with anxiety.

Shops and city got unblocked – there are so many people in it now that whenever I have to go there (psychiatrist), I run away as soon as possible. I would have never believed that I would get used to emptiness, closed shops and cafes, individual passers-by. And that I will miss it so much once it’s „back to normal”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.