prądy morskie / sea currents

(ENG.below) Koszmary senne to bardzo indywidualna sprawa. Obrazy senne, które dla jednej osoby są znośne, dla innej zdają się potwornością. Tej nocy miałam bardzo niespokojny sen, z którego wybudziłam się ciężko oddychając. Śniło mi się nurkowanie – ale w wariancie niebezpiecznym, na granicy życia i śmierci; mocny prąd, lodowate wody północy, brak przestrzegania reguł bezpieczeństwa, ryzyko uduszenia bądź choroby kesonowej. Narażałam się na śmierć próbując ratować od podobnego losu moją młodszą siostrę. Sen był bardzo dramatyczny. Od kiedy się obudziłam, myślę o tym, jakie wiadomości dla mnie niesie. Myślę, że oddaje rzeczywistość, w której staram się przeżyć, a nawet więcej – usiłuję żyć; rzeczywistość niemal codziennych symptomów (lodowate wody), wahań nastrojów (rwące prądy morskie), prób utrzymania się na powierzchni zdarzeń (wynurzenia) mimo zmęczenia lekami i ciągłego głodu. Momentami jest pięknie, jak to pod wodą, tak, jak pamiętam z czasów, gdy naprawdę nurkowałam  – a trwało to kilka lat, mam nawet patent nurka podlodowego; odkąd zachorowałam, zbytnio się boję wracać pod wodę. Otwieram nowe projekty malarskie i pisarskie, wspieram różne cudze inicjatywy swoimi umiejętnościami, chodzę po górach, spaceruję po lasach, biegam. Jednocześnie próbuję złapać chwile równowagi, chwile, w których nie czuję się chora „w żadną stronę” – ani zbyt nakręcona, ani samobójcza, ani psychotyczna; odpoczywam w tych momentach, opieram się o siebie i oddycham spokojnie. A potem znów tracę balans, moje myśli stają się coraz dziwniejsze, bądź też nie potrafię się uspokoić, mam pomysły zakończenia życia albo brak siły na cokolwiek. Wtedy, tak jak w moim śnie, usiłuję się za wszelką cenę nie dać udusić ani porwać prądami choroby. Tęskniąc za kolejnym spokojnym momentem, bo ostatnio są to wyłącznie momenty, nie dni, nie tygodnie, szarpię się sama ze sobą i płaczę z bezradności i frustracji.

Mimo wszystko jest lepiej niż tydzień temu. Być może płynę w dobrym kierunku. A może to tylko chwilowe zawirowania. Zobaczymy.

Nightmares are a very individual matter. Dreamy images that are bearable to one person may seem monstrous to another. That night I had a very restless dream, from which I woke up breathing hard. I dreamed of diving – but in a dangerous variant, on the verge of life and death; strong current, icy waters of the north, failure to comply with safety rules, risk of suffocation or caisson disease. I was risking myself to death trying to save my younger sister from a similar fate. The dream was very dramatic. Ever since I woke up, I’ve been thinking about the news from it for me. I think it reflects the reality in which I am trying to survive, and even more – I am trying to live; the reality of almost everyday symptoms (icy waters), mood swings (rushing sea currents), attempts to stay afloat (surfacing) despite drug fatigue and constant hunger. At times it is beautiful, as it usually is under water surface. I remember it well from the time when I really dived – it lasted for several years, I even have a license of an ice diver; since I got sick I’m too afraid to go back under the water. I open new painting and writing projects, I support various other people’s initiatives with my skills, I hike in the mountains, I walk in forests and I run. At the same time, I try to catch the moments of balance, moments in which I don’t feel sick „in any direction” – neither too turned on, nor suicidal, nor psychotic; I rest in these moments, lean on myself and breathe calmly. And then I lose my balance again, my thoughts are getting weirder, I can’t calm down, I have ideas to end my life or I don’t have enough strength for anything. Then, as in my dream, I try not to suffocate or be carried away by the currents of the disease. Missing another quiet moment, because lately these are only moments, not days, not weeks, I struggle with myself and cry from helplessness and frustration.

Still, it’s better than a week ago. Perhaps I’m going in the right direction. Or maybe it’s just a momentary warmer current. We will see.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.