Przegrana bitwa / Lost battle

(ENG.below) Kolejna przegrana bitwa. „Śmierć to jedyny wróg. Zawsze zwycięża, a do nas należy ciągle z nią walczyć“ (Gra o Tron). A może bitwę wygrałam, bo wciąż żyję? Mimo tego, że są momenty, gdy nie wiem kim jestem, ile mam lat i kto stoi przy moim boku?…

Jeśli czytasz tego bloga to pewnie wiesz, że w Klozapinie pokładałam sporo nadziei. Mój psychiatra także. Piszę w czasie przeszłym, bo po ostatnim psychotycznym weekendzie straciłam wiarę w jakikolwiek pozytywny scenariusz.

Mój mąż przechodzi załamanie nerwowe. Nie może spać, ma ściśnięty żołądek, mdłości, chce mu się płakać. Epizod usuwa nam obojgu ziemię spod nóg, i ani on, ani ja nie mamy się o co oprzeć. Zsuwamy się więc – ja w beznadzieję, on w alkohol i bezsenne noce. Myślę, że gdyby teraz ktoś ośmielił się powiedzieć nam, że „wszystko będzie dobrze“, zostałby żywcem obdarty ze skóry i upieczony na rożnie. „Wszystko będzie dobrze“ już było, nie rozumiesz? Było wiele razy. I zawsze, koniec końców, wygrywa wróg, wygrywa choroba, zsyłając urojenia, derealizacje, halucynacje, dekompozycję, dezintegrację. Klozapina, Zyprexa, Seroquel, Risperdal, Abilify, Invega, Solian – nie dały rady mnie przed nią uchronić. Zaczynam podejrzewać, że biorę je, by utrzymać pozory leczenia farmakologicznego.

Jednakże mimo wszystko siedzę teraz i piszę, zamiast leżeć i trwać. To oznacza, że mam w sobie jeszcze jakieś resztki zasobów, resztki niezłomnej godności; choroba usuwa mi grunt pod nogami, lecz ja sięgam i wyciągam do siebie samej rękę.

Przypominam sobie, że dawno temu wartością dla mnie było życie samo w sobie. Aktualnie kalekie, opuchnięte, nieprzewidywalne i straszne, ale jednak – życie.

Jestem zmęczona.

PS. Będąc w bezdennej, jak mi się wydawało, czarnej dziurze, postanowiłam sięgnąć po pomoc przyjaciół. Otrzymałam dużo, bardzo dużo słów pocieszenia, wsparcia; poczułam się nie-sama, nie-samotna…z nadzieją, że i brak nadziei kiedyś minie. Może. Dziękuję kochani.

Another lost battle. „Death is the only enemy. The enemy always wins, and we still have to fight it „(Game of Thrones). Or maybe I won the battle because I’m still alive? Even though there are moments when I do not know who I am, how old I am and who is by my side? …

If you are reading this blog, you probably know that I had a lot of hope in Clozapine. My psychiatrist too. I write in the past tense, because after the last psychotic weekend I lost faith in any positive scenario.

My husband is going through a nervous breakdown. He can not sleep, he has a tight stomach, nausea, he wants to cry. The episode removes the ground from under our feet, and neither he nor I have anything to hold on to. So we slip off – I’m hopeless, he’s into alcohol and sleepless nights. I think that if someone dared to tell us that „everything will be all right”, he/she would be stripped of skin and baked on a spit. „Everything will be fine”- we have already been there, don‘t you understand? Many times. And always, in the end, the enemy wins, the disease wins, sending delusions, derealization, hallucinations, decomposition, disintegration. Clozapine, Zyprexa, Seroquel, Risperdal, Abilify, Invega, Solian – they could not save me from her. I am beginning to suspect that I am taking all the pills to maintain the appearance of pharmacological treatment.

However, in spite of everything I am sitting now and writing, instead of lying and trying to survive. This means that I still have some remaining resources, the remains of unbreakable dignity; the disease removes the ground from under my feet, but I reach out and hold my own hand.

I recall that a long time ago life was a value for me. Currently crippled, swollen, unpredictable and terrible, but still – I’m alive.

And extremely tired.

PS. Being in a bottomless, as it seemed to me, black hole, I decided to reach out for help from my friends. I received a lot, a lot of words of consolation, support; I felt not-alone, un-lonely … with the tiny hope that even the lack of hope would pass sometime. Maybe. Thank you precious people.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.