przerwa w maratonie / a pause during a marathon

(ENG.BELOW) Jako że zbieram ostatnio odznaki „Dzielny pacjent” (podobno dają takie dzieciom w przychodniach…), kolejne doświadczenie za mną – punkcja lędźwiowa bez znieczulenia. Wiadomo, mieszkam w kraju twardzieli, po co więc znieczulać w momencie wbijania igły w kręgosłup i ściągania stamtąd płynu mózgowo-rdzeniowego. No cóż, co kraj to obyczaj. Punkcję robiłam, by wykluczyć autoimmunologiczne zapalenie mózgu, które wywołuje objawy psychotyczne i problemy z pamięcią. Wyniki na początku grudnia. Cierpliwość. Druga cecha tego dzielnego narodu.

Tymczasem same dobre wieści: wczoraj i dziś – brak symptomów. Przestałam malować na krwawoczerwono i ostroniebiesko, zaczęłam na jasnoróżowo i szaro. Jako że w poniedziałek przeżyłam poważne załamanie i wypłakałam u mojego psychiatry sporo łez, błagając o pomoc, „bo już nie dam rady”, zrobiliśmy porządny remanent leków i rozpoczęłam nową przygodę z antyepileptycznym kwasem walproinowym. To moje trzecie podejście do tego lekarstwa. Dwa poprzednie zakończyły się dość szybko protestem mojej wątroby. Nie jestem pewna, na co liczymy tym razem – to w końcu ta sama wątroba, choć w o niebo lepszym stanie niż kilka lat temu; niemniej jednak próbujemy i na razie Valproit działa. Jeśli badanie krwi w przyszłym tygodniu wskaże na nienaturalnie podwyższone wskaźniki wątrobowe, będziemy musieli szukać dalej. Podobno na rynku pojawiło się coś nowego, co moglibyśmy wypróbować w drugiej kolejności. A może to tylko zbieg okoliczności, może faza maniakalno-psychotyczna zakończyła się sama z siebie. Nie wiemy. Prawdopodobnie się nie dowiemy. Wiem tylko, że maluję na szaro i czuję się spokojna.

Po punkcji muszę leżeć, piszę więc na leżąco; nie wychodząc z łóżka udało mi się dziś sprzedać jedną z moich prac plastycznych. Radość. Satysfakcja. Oszczędna, bo wiadomo: mam sobie oszczędzać bodźców. Uśmiecham się więc półgębkiem, a w środku fikam koziołki. Łagodne koziołki.

Autoimmunologiczne zapalenie mózgu byłoby ciężką, ale konkretną diagnozą, która paradoksalnie dałaby mi odrobinę nadziei, bo da się je leczyć. Brzmi strasznie, ale uwierz mi, dla mnie i tak lepiej niż lekoodporna odmiana choroby schizoafektywnej/dwubiegunowej z ultraszybką zmianą faz. Dostałabym magiczne pastylki i uwolniła się od patrzących na mnie obrazów, śledzących mnie oczu, muzyki, której wcale nie ma, panicznego, irracjonalnego lęku, napadów niepokoju, bezsenności, myśli samobójczych i wielu innych objawów. Brzmi to wszystko bardzo desperacko; tak, jestem zdesperowana. Przedwczoraj dopłynęłam do brzegu moich możliwości i tolerancji psychicznego bólu. Naprawdę wolałabym zapalenie mózgu. Przepraszam jednocześnie wszystkie osoby z zapaleniem mózgu. Być może nie wiem, co mówię.

Czekamy zatem na diagnozę z początkiem grudnia.

W międzyczasie maluję na szaro, śnię dziwne sny i odpoczywam po maniakalno-psychotycznym maratonie.

A może to tylko chwilowa przerwa w trakcie maratonu.

As I have been collecting „Brave Patient” badges recently (apparently they give them to children in clinics …), another experience is behind me – a lumbar puncture without anesthesia. You know, I live in the country of tough guys, so why anesthetize when sticking a needle into the spine and pulling the cerebrospinal fluid from there. Well, every country has its curiosities. I did the puncture to rule out autoimmune encephalitis, which may cause psychotic symptoms and memory trouble. Results in early December. Patience. The second trait of this brave nation.

Meanwhile, only good news: yesterday and today – no symptoms. I stopped painting bloody red and intense blue and started light pink and gray. As on Monday I experienced a serious breakdown and cried a lot of tears at my psychiatrist, begging for help, „because I can’t bear it anymore”, we made a decent inventory of drugs and started a new adventure with the antiepileptic valproic acid. This is my third attempt at this drug. The previous two ended with my liver protesting pretty quickly. I’m not sure what we’re counting on this time – it’s the same liver, after all, although in much better condition than it was a few years ago; nevertheless we try and for now Valproit works. If next week’s blood test shows abnormally elevated liver rates, we’ll have to look further. Apparently, there is something new on the market that we could try secondly. Or maybe it’s just a coincidence, maybe the manic-psychotic phase has ended by itself. We do not know. We probably won’t find out. All I know is that I paint gray and I feel calm.

After the puncture I have to lie down, so I write lying down; today I managed to sell one of my artworks without leaving my bed. Joy. Satisfaction. Economical, because you know: I have to save myself from emotional stimuli. So I smile half-mouth, and inside I roll back and forth on a grass of joy like a puppy. A gentle puppy though.

Autoimmune encephalitis would be a hard but concrete diagnosis that, paradoxically, would give me some hope because it is treatable. Sounds scary, but believe me, for me it’s still better than the drug-resistant type of schizoaffective / bipolar disorder with ultrafast phase change. I would have gotten the magic pills and free myself of the paintings looking at me, the eyes following me, the music that is not there at all, panic, irrational fear, anxiety attacks, insomnia, suicidal thoughts and many other symptoms. It all sounds very desperate; yes, I am desperate. The day before yesterday I swam to the edge of my possibilities and tolerance of mental pain. I really would prefer encephalitis. I apologize to all people with encephalitis at the same time. Maybe I don’t know what I’m talking about.

Therefore, we are waiting for the diagnosis at the beginning of December.

In the meantime, I paint gray, dream strange dreams and rest after a manic-psychotic marathon.

Or maybe it’s just a pause during the marathon.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.