Puzzle w powietrzu / Puzzle in the air

(ENG.below) Zaczęła się ciężka praca. Dziś sesja z Jonem Snow, godzina, którą można by podsumować tak: „przewróciła nam się ciężarówka z puzzlami”. Znów wszystkie elementy mojej wewnętrznej układanki fruwają w powietrzu, znów niczego nie jestem pewna, ani tego, co się wydarzy, ani tego, co się już wydarzyło. Przeszłość domaga się reinterpretacji, a przyszłość obiecuje ulgę od psychicznego cierpienia. Muszę „jedynie” otworzyć Puszkę Pandory, w której – przypuszczalnie – kilka lat temu, a może mnóstwo lat temu schowałam klucz do choroby. Mimo weekendowych urojeń zostajemy przy dawce Zyprexy zero. 5 lub 10mg mam brać tylko w wypadku pojawienia się symptomów.

Nie to jednak stało się newsem dnia. Dzięki współpracy z pewnym dobrym duchem ośrodka, C., będę aplikować do atelier ART BRUT – miejsca iście dla mnie rajskiego, gdzie ludzie wspólnie tworzą sztukę odrzuconych, prowadzą twórcze projekty, organizują wystawy i sprzedaż swoich prac. C.twierdzi, że na pewno mnie przyjmą; pokazywałam jej dziś swoje prace i podsumowała krótko: „masz to”.

Byś zrozumiał/a wagę tego wydarzenia napiszę, że o byciu artystką marzyłam całe życie, i był to króliczek, którego wiecznie goniłam. Śpiewałam, występowałam, nagrałam płytę, dostałam główną rolę w przedstawieniu teatralnym, miałam kilka wystaw, maluję od wielu lat, piszę wiersze, opowiadania, a nawet książki; spokojnie można by mnie nazwać artystką interdyscyplinarną. Jednakże po pierwsze, nie mam formalnego wykształcenia twórczego (no, prawie nie mam…), i zawsze przez to czułam się artystką drugiej kategorii; po drugie – w ciągu życia moim priorytetem było co innego. Skończyłam psychologię i zostałam psycholożką biznesu. Tak się przedstawiałam, to był trzon mojej tożsamości. A śpiewanie? Pisanie? Malowanie?…Bonus w wolnym czasie. Moja dusza jednak wiedziała swoje i cicho kwiliła z tęsknoty. Bo ona jest artystką; tłumaczy świat na symbole, obrazy, słowa i dźwięki.

Uważam za paradoksalne to, że dopiero gdy zachorowałam, mogłam w pełni oddać się tworzeniu. I że teraz, z ośrodka interwencji kryzysowej i dzięki komuś, kto też chorował, trafię do wymarzonego miejsca.

Jestem głęboko wdzięczna i głęboko zdumiona.

Hard work began. Today, the session with Jon Snow, an hour that could be summed up like: „a truck with puzzles has fallen over.” Again, all the elements of my inner kaleidoscope fly in the air, again I am unsure of what will happen or what has already happened. The past requires reinterpretation and the future promises relief from mental suffering. I have „only” to open the Pandora’s Box, in which – presumably – a few years ago, or maybe many years ago, I hid the key to the disease. Despite the weekend delusions, we stay at the zero dose of Zyprexa. 5 or 10mg should only be taken if symptoms appear.

However, this has not become the news of the day. Thanks to cooperation with a good spirit of the center, C., I will apply to the ART BRUT atelier – a truly heavenly place for me, where people together create the art of the rejected, run creative projects, organize exhibitions and sell their works. C. is convinced that they will accept me; I showed her my work today and she summed it up briefly: „you got it”.

In order to understand the importance of this event, you have to know that I was dreaming about being an artist all my life, and it was the bunny I was chasing forever. I sang, performed, recorded a CD, got a main role in a theater performance, had several exhibitions; I’ve been painting for many years, writing poems, stories and even books; you could easily call me an interdisciplinary artist. However, first of all, I do not have a formal creative education (meaning the School of Arts), and because of that I’ve always felt like a second-class artist; secondly – during my lifetime, my priority was something else. I finished psychology and became a business psychologist. That’s how I presented myself, it was the core of my identity. And singing? Writing? Painting? … Bonus in my free time. My soul, however, knew what it desired and quietly whined from longing. Because she is an artist; translates the world into symbols, pictures, words and sounds.

I find it paradoxical that it was only when I got sick that I was able to devote myself fully to creating. And that now, from the crisis intervention center and thanks to someone who was also ill once, I will go to my dream place.

I am deeply grateful and deeply amazed.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.