Raz w życiu / Once in a lifetime

(ENG.below) Nie wiem czy mieliście w życiu taką osobę, która wyzwalała w was to, co najlepsze, mimo, że sama nie była ani wróżką z bajki, ani mądrym czarodziejem.

W moim życiu była to babcia Helenka. Gdybyście razem ze mną przeglądali zdjęcia, które mi robiła (a było to ponad 30 lat temu), zobaczylibyście z pewnością dziewczynkę na cmentarzu (nasze ulubione miejsce), ewentualnie w starej, rozpadającej się syrence bądź też na balkonie, obwieszoną całą istniejącą babciną biżuterią. Babcia mnie ubóstwiała. Nagrała dwie kasety, na których zadaje mi pytania, ja odpowiadam, wymyślam opowieści, śpiewam i wygłupiam się jak małpka. Organizowała wystawy moich rysunków. Pozwalała mi grać na fisharmonii, którą miała w mieszkaniu. Chodziłyśmy na wycieczki, karmiłyśmy ptaki i koty, bawiłyśmy się jej pamiątkami z podróży.

Po jej śmierci znaleźliśmy wiersz dla mnie, który napisała. Bo oprócz śpiewania w chórze pisała też wiersze. Na niecały miesiąc przed śmiercią sprowadziła dla mnie na urodziny najcudowniejszą Barbie w okolicy.

Dla reszty rodziny była zbyt ekscentryczna, by ją kochać. Nie dla mnie. Dla mnie stworzyła bazę bezwarunkowej akceptacji, której w domu nie zaznawałam. Uważam, że tylko dzięki temu doświadczeniu – relacji z nią – mam jakikolwiek punkt odniesienia dla uczuć, które płyną od mojego męża. Nie, nie jesteś zepsuta, mówi. Nie, nie chcę innego, nowszego modelu. Nie chcę cię zareklamować. Kocham tylko i całą ciebie, ze wszystkim, co się z tym wiąże.

Jestem zdumiona, jestem zaskoczona, jestem niedowierzająca, podejrzliwa. I wtedy przychodzi babcia Helenka, ze swoim wierszem dla mnie. Przytulam się mocno i już wiem, że jest ok.

I do not know if you had such a person in your life who would release the best in you, even though she/he was neither a fairy nor a wise wizard.

In my life it was my grandmother Helen. If you looked at my photos that she took (and it was more than 30 years ago), you would surely see a girl in the cemetery (our favorite place), possibly in an old, crumbling car or on the balcony, hung with all the existing grandmother’s jewelry. Grandma adored me. She recorded two cassettes on which she asks me questions, I answer, I make up stories, I sing and make a fool of myself like a little monkey. She organized exhibitions of my drawings. She let me play the harmonium she had in the apartment. We went on trips, we fed birds and cats, we played with her travel souvenirs.

After her death, we found a poem for me that she wrote. Because in addition to singing in the choir, she also wrote poems. Less than a month before her death, she brought for me the most wonderful Barbie for my birthday.

For the rest of the family, she was too eccentric to love her. Not for me. For me, she created a base of unconditional love and acceptance, which I did not receive at home. I believe that only thanks to this experience – the relationship with her – I have any point of reference for the feelings that flow from my husband. No, you’re not broken, he says. No, I do not want another, newer model. I do not want to get rid of you. I just love you and all of you, with everything that goes with it.

I’m amazed, I’m surprised, I’m incredulous, suspicious. And then grandma Helen comes with her poem for me. I’m cuddling up and I know it’s ok.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.