Są nas miliony / There are millions of us

(ENG.below)  Wieczór nr 1: urojenia, derealizacja, rozpad struktury osobowości.

Wieczór nr 2: tańczę sobie po kuchni; dzień bez symptomów.

24h różnicy.

Jak mam zasnąć w spokoju, skoro nie wiem, jaka się obudzę?…Czy do radości z kolejnego dnia życia, czy z tęsknotą za śmiercią? A może „zwyczajnym“ stanem pomiędzy tymi dwiema skrajnościami?

Jak żyć, nie oczekując niczego – a jednocześnie doceniając to, co jest?…Jak mam doceniać halucynacje, jak – urojenia, jak maniakalny nakręt, jak – depresyjną pustkę? Zaczynam poważnie wierzyć, że rozwojowe „bądź tu i teraz“, „doceniaj każdy moment swego życia“, „bądź sobą“ nijak się mają do mojej sytuacji. A że nie jestem jedyną wariatką na świecie – oznacza też niedopasowanie do wielu „dziwnych“ jak ja osób.

Mój mąż twierdzi, że absolutnie nie mam w sobie zmysłu marketingowca. Nie wykluczam – jednakże marzę skrycie o produkcie (i kampanii reklamowej) skierowanej wprost do wariatów. O czymś, co ich – nas – ukoi; zniweluje niepokój; rozpuści wstyd i hańbę wywołaną diagnozą; oddali wytwory chorego mózgu.

Jeśli wciąż szukasz swojej drogi życiowej, pamiętaj o nas – są nas miliony.

Evening no. 1: delusions, derealization, disintegration of the personality structure.

Evening No. 2: I dance around the kitchen; a day without symptoms.

24h difference.

How am I supposed to fall asleep in peace, if I do not know how I wake up? Is it for the joy of the next day of life, or the longing for death? Or maybe an „ordinary” state between these two extremes?

How to live without expecting anything – and at the same time appreciating what is? How should I appreciate hallucinations, how – delusions, how manic energy, how – depressive void? I am beginning to seriously believe that the developmental „be here and now”, „appreciate every moment of your life”, „be yourself” have nothing to do with my situation. And that I’m not the only crazy person in the world – it also means mismatch to many „strange” people like me.

My husband claims that I absolutely do not have the sense of a marketer. Well, possibly – however, I dream secretly about the product (and the advertising campaign) addressed directly to the madmen. Something that will calm us down; eliminate anxiety; dissolve the shame and disgrace caused by the diagnosis; put aside the products of a sick brain.

If you are still looking for your way of life, remember – there are millions of us.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.