skorupka / empty shell

(ENG.below) Wyobraź sobie stan, w którym myślisz, że gdyby oddychanie nie było automatycznym procesem, przestałabyś oddychać, bo po prostu nie masz siły. Leżysz w łóżku i wydaje ci się, że razem z materacem będziesz się zapadać głęboko, głęboko pod ziemię. Twoje ciało jest skorupką, pustą wydmuszką. Jesteś zarazem przekonana, że jeśli się nie ruszysz, nie ruszysz się już nigdy. Wstajesz, zmuszasz się do jakiejś czynności, lecz łóżko znowu cię wzywa, bo wszystko jest niezwykle męczące. Piszesz zdanie za zdaniem, bo próbujesz skądś zaczerpnąć choć trochę energii, poczuć, że żyjesz; nie-bycie czai się jednak za każdym słowem, a umysł podpowiada „wszystko jest bez sensu”. Poddać się? Nie poddać się? Podać sobie rękę czy podstawić sobie nogę?…

Wczoraj wszystko jeszcze wydawało się normalne. Basen, spotkanie z kolegą, lekcja niemieckiego. Później sesja z terapeutą – wypłakanie morza łez; może to one sprawiły, że dziś jestem na dnie, że nie unoszę się już z prądem. Nie działam, jestem jak zepsute radio.

Depresyjne fazy przychodzą i odchodzą, zwłaszcza w odmianie szybkiej zmiany faz; zaciskam więc zęby, piszę więc w zwolnionym tempie, siedzenie mnie męczy; liczę kolejne godziny, które mogłyby przynieść odmianę.

Imagine a state where you think that if breathing wasn’t an automatic process, you would stop breathing because you just don’t have enough strength. You lie in bed and it seems to you that you will sink deep, deep underground together with the mattress. Your body is like an empty shell. At the same time, you are convinced that if you do not move, you will never move again. You get up, you force yourself to do something, but the bed is calling you again, because everything is extremely exhausting. You write sentence after sentence because you are trying to get some energy from somewhere, to feel that you are alive; but non-being lurks behind each word, and the mind tells „everything is pointless.” Give up? Do not give up? Should I lend myself a hand or knock myself out? …

Yesterday everything still seemed normal. Swimming pool, meeting with a friend, German lesson. Later, a session with a therapist – crying a sea of ​​tears; maybe they made me find myself at the bottom today, that I no longer float with the flow. I’m not working, I’m like a broken radio.

Depressive phases come and go, especially in the rapid cycling; so I grit my teeth, I write in slow motion, it makes me tired to sit; I count the following hours that could bring change.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.