Śmiech przez łzy / Laughter through tears

(ENG.below) Postanowiłam dziś skompilować profile moich psychiatrów – a poznałam ich w trakcie choroby kilkunastu. Profesorów, doktorów psychiatrii, asystentów, psychoterapeutów; terapię w oparciu o emocje, psychoanalizę, terapię poznawczo-behawioralną.

Jeśli miałabym oceniać, terapia poznawczo-behawioralna (CBT) okazuje się najbardziej skuteczna; najmniej – psychoanaliza, lokująca przyczyny mojej choroby w traumach z dzieciństwa.

To, co najbardziej cenię sobie w kontakcie z lekarzem, to ugruntowanie i poczucie humoru. Moja choroba jest dostatecznie ponura. Rozbawienie mnie w trakcie terapii traktuję jak prezent.

Dwa najlepsze teksty, jakie dane mi było usłyszeć w trakcie opieki terapeutycznej, to:

„A więc chce pani nas zostawić, wrócić do domu i się zabić?” (prof.dr., reakcja na moje opuszczenie kliniki – hospitalizacja z powodu głębokiej depresji)

„Czas powitać menopauzę!” (dr., reakcja na moje problemy z miesiączkowaniem)

Nie zrozum mnie źle; to oczywiście czarny humor, można by wręcz powiedzieć – niedelikatny i gruboskórny; mi jednak takie prowokatywne podejście pomaga rozbroić mrok mojej sytuacji.

Wyobrażam sobie takie kręgi wsparcia dla wariatów, na których siedzimy w kółeczku i zaśmiewamy się do łez z naszych przygód. A pamiętasz, jak mi się wydawało, że jestem królewską córką? Hahaha. A ja z kolei chciałam popełnić samobójstwo lekami nasennymi, ale po ich wzięciu od razu zadzwoniłam po karetkę – hahaha. Ja z kolei nie mogę wyjść spod tego oddziaływania masztów telefonicznych, które mnie kontrolują; chyba mnie źle leczą, bo na schizofrenię – hahaha.

Jedną z najzabawniejszych osób, jakie poznałam, była schizofreniczka S., która powiedziała mi kiedyś: „Mój mózg jest dziurawy. Możesz mi opowiadać moje własne żarty, a ja się będę śmiała do upadłego, bo nie pamiętam, że je opowiadałam.”

Haha.

(my image/mój obrazek: Long Meditation/Długa Medytacja)

I decided today to compile the profiles of my psychiatrists – and I met a dozen or so during the course of the illness. Professors, doctors of psychiatry, assistants, psychotherapists; therapy based on emotions, psychoanalysis, cognitive-behavioral therapy.

If I were to judge, CBT (cognitive-behavioral therapy) was the most effective; psychoanalysis, stating that my illness is a result of an early-age traumas, the least.

What I value most in contact with a doctor is grounding and a sense of humor. My illness is grim enough. I treat one amusing me during the therapy as a gift.

The two best texts that I heard during therapeutic care are:

„So you want to leave us, go home and kill yourself?” (Prof. dr., reaction to my leaving the clinic – hospitalization due to deep depression)

„Time to welcome menopause!” (Dr., reaction to my problems with menstruation)

Do not get me wrong; it is of course a dark humor, one could even say – indelicate and coarse; but such a provocative approach helps me disarm the darkness of my situation.

I imagine such circles of support for the lunatics on which we sit in a circle and make fun of our adventures. Do you remember how I thought I was a royal daughter? Hahaha. And I, in turn, wanted to commit suicide with sleeping pills, but after taking them I immediately called an ambulance – hahaha. I, in turn, can not get out from under the influence of telephone poles that control me; I think they are treating me for schizophrenia by mistake – hahaha.

One of the funniest people I met was schizophrenic S., who once told me: „My brain is full of holes. You can tell me my own jokes, and I will laugh at them, because I do not remember telling them. ”

Haha.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.