smutne oczy / sad eyes

(ENG.below) Wczoraj kolejny atak psychotyczny, pośród coraz bardziej depresyjnych dni. Zaczęło się niewinnie – zabawą z wyobraźnią. Słuchając relaksującego szumu fal na słuchawkach wyobrażałam sobie, że jestem bardzo starą kobietą na wyspie. Nikt z moich bliskich już nie żyje, a ja przeżyłam już całe swoje życie i po prostu trwam, nareszcie w spokoju, nie bojąc się już niczego. Nagle mój mózg zrobił fikołka i przekonał mnie, że taka właśnie jest rzeczywistość – a moje prawdziwe życie to tylko sen tej starej kobiety. Mąż, pies, chorzy rodzice, życie za granicą – to wszystko iluzja. Tak naprawdę jestem właśnie na wyspie. To jest prawda, nic innego.

Mój mąż przyszedł przekonywać mnie, że rzeczywiście istnieje. Że mała istota pod kołdrą to mój najzupełniej realny pies. Płakałam, zaprzeczałam. Nie, mówiłam. Jestem na wyspie i niczym już się nie martwię. Ty jesteś tylko złudzeniem. To nieprawda, że tu jestem, to tylko sen. Walczyłam długo. Pomogła Zyprexa. Pomogła?…Wylądowałam z powrotem w bolesnym realu. Smutek. Żal. Lęk. Codzienność.

Następnego dnia po ataku psychotycznym czuję się trochę lepiej, lżej. Wczoraj było mi tak ciężko, że nie poszłam pływać ani biegać; nie miałam na nic siły mimo tego że wiem, że te aktywności mi pomagają. Zdecydowaliśmy z lekarzem, że jeśli symptomy depresyjne nie ustąpią w ciągu kilku dni, włączymy antydepresant. Depresyjne dni oznaczają brak siły, odwagi, energii, motywacji do nawet najprostszych aktywności.

Są jednak i dobre wiadomości. Atelier organizuje niedużą, grupową wystawę, której moje prace będą częścią, w małym zameczku ze spektakularnym widokiem na Dolinę Rodanu. Nie mam pojęcia, kto zagląda w tak niezwykłe, zagubione gdzieś daleko miejsca, ale jeśli zajrzy, spojrzy w smutne oczy twarzy, które maluję.

Yesterday another psychotic attack in the midst of increasingly depressive days. It started innocently – I was playing with imagination. Listening to the relaxing sound of the waves on my headphones, I imagined that I was a very old woman on the remote island. None of my loved ones was alive anymore, and I have lived my whole life through and was able to stay calm, finally afraid of nothing. Suddenly my brain made a psychotic click and convinced me that this is reality – and my real life is just a dream of this old woman. Husband, dog, sick parents, living abroad – it’s all an illusion. I’m really on the island. This is the truth, nothing else.

My husband came to convince me that he really exists. That a small creature under the covers is my perfectly real dog. I cried, I denied. No, I said; I am on the island and I don’t worry anymore. You are only an illusion. It’s not true that I’m here, it’s just a dream. I fought for a long time. Zyprexa helped. Did it help? … I landed back in a painful real world. Sadness. Anxiety. Fear. Daily.

The next day after a psychotic attack I feel a little better, lighter. It was so hard yesterday that I didn’t go swimming or running; I had no strength despite the fact that I know that these activities help me. We decided with the doctor that if the depressive symptoms do not subside within a few days, we will include an antidepressant. Depressive days mean a lack of strength, courage, energy, motivation for even the simplest activities.

There is good news though. The atelier organizes a small, group exhibition, of which my artwork will be a part, in a small castle with a spectacular view of the Rhone Valley. I have no idea who visits such an unusual, lost place somewhere far away, but if one comes in, he/she will look into the sad eyes of the faces that I paint.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.