Smutne Światło / Sad Light

(ENG.below) Powoli zbliżam się do trzysetnej strony bloga (w moim maszynopisie). 300 stron to już mocna książka, jednak moja menedżerka uprzedziła mnie, że jeśli istnieje blog, czytelnicy nie zechcą wydać pieniędzy na książkę o tej samej/zbliżonej treści. A że przyzwyczaiłam się do niemal codziennego pisania, kontynuuję bloga.

Dziś – w końcu – spokojny dzień. W chorobach psychicznych spokój wewnętrzny to towar deficytowy, zwykle targają mną (nami?) jakieś zdumiewające procesy; bardzo trudno znaleźć ciche centrum w oku cyklonu. Każda chwila, gdy do niego bliżej, jest jak prezent. Tak jak dziś. Nie chcę ani umierać, ani zamawiać prostytutek; nie wydaje mi się, że nastąpił wybuch nuklearny ani że mój mąż spiskuje przeciwko mnie. Rysuję i piszę.

Fragment dzisiejszego terapeutycznego pisania:

Mieszkała w tej chacie od bardzo dawna, tak dawna, że jej skóra ściemniała i pomarszczyła się jak rodzynek, piersi obwisły a paznokcie stwardniały. Na początku myślała, że będzie się uczyć, ale czego można się nauczyć od niemej i niewidomej mentorki, która od czasu do czasu grzebie patykiem w piasku i śmieje się do samej siebie. Można patrzeć, obserwować; gdy tamta piecze jaszczurki albo, podkasując spódnicę, obsikuje kamienie.

Niezależnie od tego, co się działo, albo raczej – nie działo, nauczyła się jednego: jak tracić. Straciła swoje imię, i to dość szybko; dostała nowe, Smutne Światło, wiążące się z ciężarem, który miała nieść, uzdrawiając pamięć i duchy zmarłych. Straciła młodość, urodę, wiele talentów i wielu przyjaciół; z pokorą właściwą dla Smutnego Światła stała się nikim.

Kiedy przychodziły duchy, pełne cierpienia, czasem – nienawiści, śpiewała im dopóty, dopóki nie kładły się spać do ziemi. Niektóre, opętane bólem i chęcią zemsty, krzyczały i nie chciały odejść. Z tymi spędzała więcej czasu, tłumacząc, że zabijanie żywych nie przyniesie im ukojenia i nie wróci życia. Żuła zioła i cierpliwie czekała, aż wrzask przemieni się w płacz i żałobę. Smutne Światło sprawiało, że każdy w końcu wracał tam, gdzie jego miejsce.

 Eksperci twierdzą, że terapeutyczne pisanie nie jest trudne – wystarczy kartka i coś do pisania. Sama wiem, że najtrudniejszy jest pierwszy krok.

Gorąco cię do niego zachęcam.

I am slowly approaching the three hundredth page of the blog (in my typescript). 300 pages would already make a decent book, but my manager warned me that if there is a blog, readers will not want to spend money on a book with the same / similar content. And since I got used to almost everyday writing, I continue my blog.

Today – finally – a quiet day. In mental illnesses, inner peace is a scarce commodity, I (we?) am usually tormented by some extraordinary processes; it is very difficult to find a quiet center in the eye of the cyclone. Every moment when I closer to it is like a gift. Like today. I do not want to die or order prostitutes; I do not think there is a nuclear explosion or that my husband is plotting against me. I draw and write.

A fragment of today’s therapeutic writing:

She had lived in this cottage for a very long time, so long that her skin darkened and wrinkled like a raisin, her breasts lost whole juice and her nails hardened. At first she thought she would learn, but what can you learn from a silent and blind mentor who occasionally pokes a stick in the sand and laughs at herself. You can look, watch; when she the bakes lizards or, tugging the skirt, squirts the stones.

Regardless of what was happening, or rather – was not happening, she learned one thing: how to lose. She lost her name, quickly enough; she received a new one, Sad Light, associated with the burden she was to carry, healing the memory and spirits of the dead. She lost her youth, beauty, many talents and many friends; with humility proper to the Sad Light, she became nothing.

When the spirits came, full of suffering, sometimes – hatred, she sang until they lay down to sleep on the ground. Some, obsessed with pain and revenge, screamed and did not want to leave. She spent more time with these, explaining that killing the living would not bring them relief and bring them back to life. She was chewing herbs and patiently waiting for the scream to turn into crying and mourning. The Sad Light made everyone finally come back to where they belonged.

Experts say that therapeutic writing is not difficult – you just need a piece of paper and something to write. I know that the first step is the most difficult.

I strongly encourage you to take it.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.