staraj się bardziej / try harder

(ENG.below) Uspokoiło się. Wczoraj brak symptomów, za to słabość fizyczna, która skończyła się kilkoma godzinami spędzonymi w łóżku. Mam hipotezę, że moje ciało dostało sygnał: już nie musisz walczyć, możesz odpocząć.

Oczywiście, odpoczynek nie jest moją mocną stroną. Z godziny na godzinę frustrowałam się coraz bardziej, ponieważ moje oczekiwania dotyczące tego, jak mogłoby i powinno być różniły się diametralnie od tego, jak jest. Znane od zarania dziejów „powinnaś coś robić”, „bądź produktywna”, „nie marnuj czasu”, a na nich narastające wtórne przekonania „powinnaś już dac sobie spokój z tymi nakazami”, „przecież miałaś akceptować rzeczywistość taką, jaka jest”, „no co, to ta medytacja w końcu ci nie pomaga, prawda?” Wewnętrzny Krytyk ma się jak pączek w maśle, a ja znajduję się w samym środku kołowrotku emocji i przekonań.

Dawno temu, kiedy byłam zdrowa, prowadziłam warsztaty pracy z Wewnętrznym Krytykiem. Uczyłam tego, że można jego głos „wyciszyć”, będąc empatyczną dla siebie i wyłuskując z jego bezustannego krytycznego bełkotu ziarna prawdy. Próbuję zastosować do siebie własne nauki sprzed lat, ale wychodzi mi to średnio. Wiem bowiem, że krytyczny głos we mnie ma nuklearną broń, którą lubi stosować, a po której niewiele odżywczych składników zostaje wewnątrz mnie: „jesteś zepsuta bo jesteś chora”.

Nie jest więc łatwo, ale usiłuję negocjować: tak, jestem chora, ale się staram. Nie dość się starasz, odparowuje Krytyk. Mam prawo do słabości, mówię ja. Ale ileż można! – mówi on. Komunikat „staraj się bardziej” nie ma końca. Zawsze przecież można starać się bardziej, i nigdy nie dość się starać.

Uruchamiam więc medytacyjną radykalną akceptację. Próbuję nią objąć również Krytyka. Zamiera ze zdumienia, bo przecież był przygotowany na wymianę ognia.

A tu – niespodzianka.

It calmed down. Yesterday – no symptoms, but a physical weakness that ended with several hours in bed. My hypothesis is that my body got the signal: you don’t have to fight anymore, you can rest.

Of course, rest is not my forte. Hour by hour I became more and more frustrated because my expectations of how it could and should be were diametrically different from what it is. Known since the dawn of time, „you should do something”, „be productive”, „don’t waste your time”, and on them growing secondary beliefs „you should give up on these dictates”, „after all, you were supposed to accept reality as it is”, ” what, this meditation doesn’t help you after all, right? ” The Inner Critic feel great, and I am right in the middle of the spinning wheel of emotions and beliefs.

A long time ago, when I was healthy, I conducted workshops concerning the Inner Critic. I taught that you could “mute” his voice by being empathetic to yourself and extracting a grain of truth from his constant critical gibberish. I try to apply my own teachings from years ago, but it doesn’t seem to work well. For I know that the critical voice within me has a nuclear weapon that he likes to use, that leaves little nutrients inside of me: „you are broken because you are sick.”

So it’s not easy, but I try to negotiate: yes, I’m sick, but I’m trying. You’re not trying enough, says the Critic. I have a right to weakness, I say. But how can you be weak so often! – he says. The message „try harder” is endless. You can always try harder, and never try enough.

So I activate meditative radical acceptance. I am trying to extend it to the Critic as well. He freezes in amazement, because he was prepared for a firefight.

And here – a surprise.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.