Stary bagaż, puste ręce / Old luggage, empty hands

(ENG.below) Śniło mi się, że miałam jechać z jakąś grupą na narty. Odjeżdżał autobus, dowożący na miejsce zbiórki. Miałam jednak ze sobą tak wiele rzeczy, do tego starych i rozklekotanych, że nie zdążyłam do niego wsiąść – a gdy już udało mi się wsiąść do następnego, nie zdążyłam na czas wysiąść, bo nie potrafiłam ich wszystkich zebrać. Były tam między innymi moje buty narciarskie z czasów nastoletnich. Kombinowałam, jak dotrzeć do stoku od strony tego niewłaściwego przystanku i przeczuwałam, że mam marne szanse, taszcząc wszystko, co mam ze sobą. Jednak nic nie chciałam zostawić…

Drugi obraz, już prawdziwy. Jako że schudłam już 12kg, udało mi się wcisnąć w bikini sprzed 10 lat (o dzięki ci, elastyno). Gdy pływam, moje ciało wydaje mi się silne i zwarte. Potem patrzę na zdjęcie przedstawiające mnie wychodzącą z wody i…nie potrafię połączyć kropek. To naprawdę ja?…Ten brzuch, te uda?…Przecież czuję się zupełnie inaczej, szczuplejsza, umięśniona, sprawna…jak to możliwe, że TAK wyglądam?…Doświadczenie wewnętrzne i rzeczywistość rozjeżdżają się niemiłosiernie. Czuję zagubienie i dysonans. Próbuję sobie wytłumaczyć, że nadal mam 20kg nadwagi, i że bikini zakupione było dla kogoś, kto ważył 60, a nie 80 kg. Mój obraz samej siebie i to, co widzę na zdjęciach, nie trzymają się kupy. Na czym mam się oprzeć? Na poczuciu, że czuję się jak syrena, czy wizerunku – małego hipopotama?…Jak połączyć te dwa doznania, nie ośmieszając się przy tym ani nie serwując sobie dawki pogardy czy niechęci?…

Racjonalnie wiem, że zmieniając się, nie mogę zabrać ze sobą całego przeszłego bagażu. Stare buty, wiekowe narty, jakieś niezliczone torby, tęsknoty za szczupłą sylwetką, zainteresowanymi spojrzeniami płci obojga i maślanymi oczami młodzieży. Jednak puszczenie tego wymaga nie lada odwagi, bo trzeba stanąć z pustymi rękoma i powiedzieć – no cóż, oto właśnie ja. W tym momencie taka. Bez wspomagaczy, podpórek, iluzji i bagażu przekonań na swój temat, w które próbuję się ubrać i czuć jak kiedyś.

Myślę sobie mimo wszystko, że to stanie z pustymi rękoma nie jest końcem świata. Można kogoś, na przykład, objąć. Albo kupić sobie kawę. Dotknąć drzewa albo poprawić czapkę.

Hej, w zasadzie – tyle można zrobić!… 🙂

I dreamed that I was supposed to go skiing with a group, with a bus leaving for the meeting point. However, I had so many things with me, old and rickety things, that I didn’t manage to get into the bus – and when I was finally able to get into the next one, I didn’t manage to get off in time, because I wasn’t able to gather my luggage. There were, among others, my ski boots from the teens era. I was thinking of how to get to the slope from the wrong stop and I sensed that I had little chance, lugging everything I had with me. However, I didn’t want to leave anything …

Second picture, already real. As I already lost 12kg, I managed to squeeze into a bikini from 10 years ago (thanks, elastin…). When I swim, my body seems strong and firm. Then I look at the picture of me coming out of the water and … I can’t connect the dots. Is it really me? … This belly, these thighs? … After all, I feel completely different, leaner, muscular, strong … how is it possible that I look like THIS? … Inner experience and reality are mercilessly diverging. I feel lost and dissonant. I’m trying to explain to myself that I’m still 20 kg overweight, and that the bikini was purchased for someone who weighed 60, not 80 kg. My image of myself and what I see in the pictures do not stick together. What should I rely on? Feeling that I feel like a mermaid or an image of a small hippo? … How to combine these two sensations without mocking myself or serving myself a dose of contempt and resentment? …

I rationally know that when I change, I can’t take all my past luggage with me. Old shoes, ancient skis, some countless bags, longing for a slim figure, interested looks from both sexes and youthful desiring eyes. However, letting go requires a lot of courage, because you have to stand empty-handed and say – well, here I am. At this point, that’s me. Without supports, illusions and baggage of beliefs about myself, in which I try to dress and feel like I used to.

After all, I think that standing with empty hands is not the end of the world. You can embrace someone, for example. Or buy yourself a coffee. Touch the tree or correct the hat.

Actually, there are so many things you can do… ☺

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.