współczucie / compassion

(ENG.below) Mindfulness – jak powiedział mój psychiatra – ma potwierdzony w licznych badaniach wpływ na zdrowie psychiczne. Jest ponoć długofalowo skuteczniejsze niż antydepresanty. Pomaga w napięciu, lękach, obezwładnieniu emocjami, stanach depresyjnych. Szkoda, że nie sprzedają go w kolorowych pastylkach…zamiast tego czytam – i ćwiczę.

Zaczęło się od ćwiczeń oddechowych, następnie – obserwacji własnych doznań z ciała oraz doznań zmysłowych. Później – świadomość emocji i ich obserwacja, tak, aby przychodziły i odchodziły jak fale. Następnie świadomość ocen i sądów – i puszczanie ich jak stateczków na rzece. Niesamowite, jak bardzo się oceniam; za wszystko, za nic, serwując sobie samej osądy pełne sprzeczności. Bądź produktywna – co, znowu chcesz być produktywna? A miałaś nie chcieć! Zaplanuj – nie, nie planuj wszystkiego, miałaś się wyluzować! Zrób coś – nie, nie rób niczego, miałaś się nauczyć nicnierobienia…I tak w kółko. Zamiast wkurzać się na siebie, staram się obserować i wypuszczać stateczki na rzekę. W mojej wyobraźni – moją ukochaną rzekę przepływającą przez miasto, w którym mieszkam; zielono-szafirową, czasem rwącą, czasem łagodną, zawsze w ruchu przed siebie.

Na dziś trafiło ćwiczenie współczucia dla samej siebie. Mąż: założę się, że się poryczysz. Ja: no co ty, to tylko ćwiczenie. Jakiś czas później oczywiście płaczę; przygotowana oddechowo, powtarzając zdania medytacji:

Niech będę spokojna.

Niech będę bezpieczna.

Niech będę zdrowa.

Niech będę szczęśliwa, bez cierpienia.

Tak trudno mi współczuć samej siebie. Od razu przychodzi mi na myśl, że to inni zasługują na współczucie. Autorzy książki, którą czytam oczywiście to przewidzieli. Pytają mnie – z jakiego powodu myślę o sobie jako o niezasługującej na współczucie?…Dlaczego potrafię podejść do innych z łagodnością i wyrozumiałością, której sobie nie umiem podarować?

Powoli, licząc oddechy, powtarzam więc:

Niech będę spokojna.

Niech będę bezpieczna.

Niech będę…

(ENG.) Mindfulness – as my psychiatrist said – has an impact on mental health confirmed in numerous studies. It is said to be more effective than antidepressants in the long term. It helps in tension, anxiety, overwhelming emotions and depression. It’s a pity they don’t sell it in colored pills … instead, I read – and I practice.

It started with breathing exercises, then – observation of own experiences from the body, and sensory experiences. Later – awareness of emotions and their observation so that they come and go like waves. Then awareness of judgments – and setting them off like paper boats on a river. Amazing how much I judge myself; for all, for nothing, serving myself contradictory “I should”. Be productive – what, you wanna be productive again? And you weren’t supposed to! Plan – no, don’t plan everything, you were supposed to chill out! Do something – no, don’t do anything, you were supposed to learn to do nothing … and so it keeps going. Instead of getting pissed off at myself, I try to watch and release the paper boats into the river. In my imagination – my beloved river flowing through the city where I live; green-sapphire, sometimes rushing, sometimes gentle, always moving forward.

Today we have an exercise in self-compassion. My husband: I bet you’ll cry. Me: come on, it’s just an exercise. Some time later, of course, I’m crying; prepared after breathing meditation, repeating the following sentences:

May I be peaceful.

May I be safe.

May I be healthy.

Mey I be happy and without suffering.

It’s so hard for me to feel compassion for myself. It immediately comes to my mind that others deserve it. The authors of the book I am reading, of course, anticipated this. They ask me – why do I think of myself as undeserving of compassion? Why am I able to approach others with a gentleness and understanding that I cannot give myself?

So slowly, counting the breaths, I’m repeating:

May I be peaceful.

May I be safe.

May I be…