chmury na niebie / clouds in the sky

(ENG.below) Nie musisz się zmieniać. Jesteś już kompletna. Wystarczy, że dotrzesz do swojego centrum, do świadomości myśli i emocji, która jest jak niebo – a one – jak chmury na tym niebie. Obejmij siebie współczuciem i dobrocią. A potem rozszerz je na swoje bliskie otoczenie, później dalsze, następnie – cały świat.

Brzmię jakbym zwariowała, prawda? Odkleiłam się od rzeczywistości! Jakby to był kolejny epizod psychotyczny.

A nie jest. Poza tym, zwariowałam już dawno temu.

Zapamiętałam się po prostu w praktyce medytacji i mindfulness. A że lubię się uczyć nowych rzeczy, chłonę je jak gąbka. Zamykam oczy i jestem w spokojnym świecie własnego oddechu i bicia serca. Przez większość czasu już nie targana emocjami, choć oczywiście wciąż mi się to zdarza – że ciężko mi je pomieścić. Jak wczoraj. Okazało się, że na przełomie czerwca i lipca moje prace biorą udział w czterech wystawach w trzech różnych miastach. Zupełnie bez sensu wzięłam na siebie odpowiedzialność za to, by „dobrze wypaść”. A przecież są od tego kuratorzy i organizatorzy…W zasadzie nic nie muszę robić, no, może zaproponować jakiś wybór prac. Jednakże moja potrzeba bezpieczeństwa – realizowana przez strategię kontrolowania wszystkiego w duchu obsesyjno-kompulsywnym – wzięła wczoraj górę, i nawet krótkie medytacje w ciągu dnia na niewiele się zdały. Czy już wspominałam, że w testach robionych w klinice na skali zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych osiągnęłam wysoki wynik?…

Dziś jest jednak nowy dzień i jestem dużo spokojniejsza. Może dlatego, że rano wzięłam udział w prowadzonej przez Jona Kabat-Zinna medytacji – wytrzymałam kwadrans – i jakoś lepiej osadziłam się w sobie. Oczywiście, nie mam pewności, że nowe praktyki zostaną ze mną na dłużej. Może wrócę do swojego dramatu, do uwikłania w swoje symptomy, skonfliktowanych emocji, lęku i napięcia, cierpienia. Taki scenariusz też jest możliwy. Na razie jednak łapię się na swoich zmartwieniach możliwą przyszłością i staram się je puszczać jak łódeczki na rzece. Bo teraz, w tej chwili – jestem spokojna. A tylko bycie teraz jest byciem naprawdę. Reszta to chmury na niebie.

(ENG.)

You don’t have to change yourself. You are complete as you are now. It is enough for you to reach your center, to the awareness of thoughts and emotions, which is like the sky – and they are like the clouds in this sky. Embrace yourself with compassion and kindness. And then extend it to your immediate surroundings, then further, then – to the whole world.

I sound like I’m crazy, right? As if it were another psychotic episode.

But it is not. Besides, I became crazy a long time ago.

I just totally fell for practicing meditation and mindfulness. And since I like to learn new things, I absorb them like a sponge. I close my eyes and am in the tranquil world of my own breathing and heartbeat. Not tormented by emotions, although of course it still happens – that it’s hard for me to contain them. Like yesterday. It turned out that in June and July my artworks take part in four exhibitions in three different cities. Completely pointless, I took responsibility for „looking good”. And yet there are curators and organizers who take care of this … In fact, I don’t have to do anything, well, maybe I can propose a selection of works. However, my need for security – pursued by the strategy of controlling everything in an obsessive-compulsive spirit – prevailed yesterday, and even brief daytime meditations were of little use. Did I mention that I scored high on the Obsessive Compulsive Disorder Scale Tests at the clinic? …

But today is a new day and I am much calmer. Maybe because in the morning I took part in a meditation led by Jon Kabat-Zinn – I managed to participate for a quarter of an hour – and somehow settled into myself better. Of course, I am not sure that the new practices will stay with me for longer. Maybe I will return to my drama, to being entangled in my symptoms, conflicting emotions, anxiety and tension, suffering. This scenario is also possible. For now, however, I catch my worries about the possible future and try to let them go like paper boats on the river. Because now, right now – I am calm. And just being now means really “being”. The rest are clouds in the sky.

współczucie / compassion

(ENG.below) Mindfulness – jak powiedział mój psychiatra – ma potwierdzony w licznych badaniach wpływ na zdrowie psychiczne. Jest ponoć długofalowo skuteczniejsze niż antydepresanty. Pomaga w napięciu, lękach, obezwładnieniu emocjami, stanach depresyjnych. Szkoda, że nie sprzedają go w kolorowych pastylkach…zamiast tego czytam – i ćwiczę.

Zaczęło się od ćwiczeń oddechowych, następnie – obserwacji własnych doznań z ciała oraz doznań zmysłowych. Później – świadomość emocji i ich obserwacja, tak, aby przychodziły i odchodziły jak fale. Następnie świadomość ocen i sądów – i puszczanie ich jak stateczków na rzece. Niesamowite, jak bardzo się oceniam; za wszystko, za nic, serwując sobie samej osądy pełne sprzeczności. Bądź produktywna – co, znowu chcesz być produktywna? A miałaś nie chcieć! Zaplanuj – nie, nie planuj wszystkiego, miałaś się wyluzować! Zrób coś – nie, nie rób niczego, miałaś się nauczyć nicnierobienia…I tak w kółko. Zamiast wkurzać się na siebie, staram się obserować i wypuszczać stateczki na rzekę. W mojej wyobraźni – moją ukochaną rzekę przepływającą przez miasto, w którym mieszkam; zielono-szafirową, czasem rwącą, czasem łagodną, zawsze w ruchu przed siebie.

Na dziś trafiło ćwiczenie współczucia dla samej siebie. Mąż: założę się, że się poryczysz. Ja: no co ty, to tylko ćwiczenie. Jakiś czas później oczywiście płaczę; przygotowana oddechowo, powtarzając zdania medytacji:

Niech będę spokojna.

Niech będę bezpieczna.

Niech będę zdrowa.

Niech będę szczęśliwa, bez cierpienia.

Tak trudno mi współczuć samej siebie. Od razu przychodzi mi na myśl, że to inni zasługują na współczucie. Autorzy książki, którą czytam oczywiście to przewidzieli. Pytają mnie – z jakiego powodu myślę o sobie jako o niezasługującej na współczucie?…Dlaczego potrafię podejść do innych z łagodnością i wyrozumiałością, której sobie nie umiem podarować?

Powoli, licząc oddechy, powtarzam więc:

Niech będę spokojna.

Niech będę bezpieczna.

Niech będę…

(ENG.) Mindfulness – as my psychiatrist said – has an impact on mental health confirmed in numerous studies. It is said to be more effective than antidepressants in the long term. It helps in tension, anxiety, overwhelming emotions and depression. It’s a pity they don’t sell it in colored pills … instead, I read – and I practice.

It started with breathing exercises, then – observation of own experiences from the body, and sensory experiences. Later – awareness of emotions and their observation so that they come and go like waves. Then awareness of judgments – and setting them off like paper boats on a river. Amazing how much I judge myself; for all, for nothing, serving myself contradictory “I should”. Be productive – what, you wanna be productive again? And you weren’t supposed to! Plan – no, don’t plan everything, you were supposed to chill out! Do something – no, don’t do anything, you were supposed to learn to do nothing … and so it keeps going. Instead of getting pissed off at myself, I try to watch and release the paper boats into the river. In my imagination – my beloved river flowing through the city where I live; green-sapphire, sometimes rushing, sometimes gentle, always moving forward.

Today we have an exercise in self-compassion. My husband: I bet you’ll cry. Me: come on, it’s just an exercise. Some time later, of course, I’m crying; prepared after breathing meditation, repeating the following sentences:

May I be peaceful.

May I be safe.

May I be healthy.

Mey I be happy and without suffering.

It’s so hard for me to feel compassion for myself. It immediately comes to my mind that others deserve it. The authors of the book I am reading, of course, anticipated this. They ask me – why do I think of myself as undeserving of compassion? Why am I able to approach others with a gentleness and understanding that I cannot give myself?

So slowly, counting the breaths, I’m repeating:

May I be peaceful.

May I be safe.

May I be…