Ten dzień / This day

(ENG.below) To był dzień urodzinowy. Okazało się, że moje listy w butelce – wpisy, obrazy, słowa – trafiają do wielu osób, które mają dla mnie ciepłe uczucia. Wzruszyłam się. Poczułam się otulona dobrem. Pogłaskana przez wiele rąk, uśmiechnięta do, pomyślana o. Pisano do mnie o zdrowiu, o uldze, o sile, o tym, czego naprawdę potrzebuję. To było cudowne święto.

Jak na prawdziwego wariata przystało, także w dzień urodzin miałam spotkanie z psychiatrą. Poszliśmy tam całym systemem: ja, mąż i pies. Od psa nie wymagano aktywnego udziału. Mój udział zakończył się całkowitym zdrapaniem lakieru z paznokci – z nerwów. Cóż to za denerwujący psychiatra, zapytacie. Otóż jest to bezlitosny były ordynator szpitalny, Niemiec, pragmatyk, praktyk, który wiele już widział, mający niesamowity dar czytania mi w myślach.

Tego dnia jednak nie czytał mi w myślach. Czytał mi w lękach.

Może zadzwonię do kliniki, że przyjedzie pani w najbliższy czwartek?

A może zadzwonię tam, by sprawdzić, czy na pani ulubionym oddziale są wolne miejsca?

Pani mąż jest przemęczony Pani chronicznymi myślami samobójczymi. Co Pani zamierza z tym zrobić?

I tak dalej. Kierunek: odpowiedzialność za samą siebie. Do tego ochrona zdrowszej połowy naszego duetu. Hospitalizacja ze względu na stany depresyjno-samobójcze, które coraz trudniej ogarniamy własnymi siłami.

W efekcie wracamy do domu, głodni cudu, ale cud się nie wydarza. Szepczę do męża: Nie chcę być chora……Zamykając w tym zdaniu całe rozczarowanie, żal, bezsilność i tęsknotę.

A on nie odpowiada.

Bo i cóż miałby powiedzieć.

 

 

It was a birthday. It turned out that my letters in the bottle – entries, pictures, words – reach many people who have warm feelings for me. I was moved. I felt wrapped up in goodness. Stroked by many hands, smiled to, cared about, thought of. They wished me health, relief, strength, all what I really need. It was a wonderful day.

As for a real madman, I also had a meeting with my psychiatrist on my birthday. We went there with the whole system: my husband, me and our dog. The dog was not required to participate actively. My participation ended with a complete scrape of nail polish – from nerves. What an annoying psychiatrist, you ask. Well, this is a merciless former head of hospital’s ward, originally from Germany, pragmatist, practitioner who has already seen a lot, having an amazing gift of reading in my mind.

That day, however, he did not read in my mind. He read my fears.

Maybe I’ll call the clinic that you’ll be coming this Thursday?

Or maybe I’ll call there to check if there are free places on your favorite ward?

Your husband is exhausted by your chronic suicidal thoughts. What do you intend to do about it?

And so on. Direction: responsibility for yourself. To protect the healthier half of our duo. Hospitalization due to depressive and suicidal states, which we are increasingly difficult to overcome with our own strengths.

As a result, we return home, hungry for a miracle, but the miracle does not happen. I whisper to my husband: I do not want to be sick …… closing in this sentence all disappointment, regret, powerlessness and longing.

And he does not answer.

For what would he say.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.