Tsunami

(ENG.below) Uspokaja mnie muzyka z „Gry o tron“. Jest to wielką zagadką, jak tak brutalny i wyczerpujący emocjonalnie serial stał się moim ulubionym (podobnie – książki); podejrzewam, że po prostu lubię oglądać bohaterów w tarapatach większych niż moje. Kiedy mam depresyjny dzień, moja mama zachęca mnie do oglądania komedii romantycznych. Nie daję rady. Happy endy to nie moja specjalność, podobnie jak miłosne tarapaty; to tak, jakby w życiu chodziło tylko o miłość, a przecież…No właśnie, o co w nim chodzi?…

Zapytałam ostatnio przyjaciółki z mojej kobiecej grupy co zrobić, jeśli mózg jest chory, ciało zmieniło się nie do poznania, emocje pojawiają się niezależnie od bodźców – a) czy b) gdzie podziewa się DUCH? (human spirit) Czy w ogóle istnieje, a jeśli tak, czym jest, gdzie go szukać, jak go odnaleźć?…Czy w moim „jestestwie“ istnieje jakaś stała?…Wiem, że to pytanie z pogranicza psychologii i filozofii, ale liczę na moją grupę wsparcia, że będzie myśleć razem ze mną.

Kilka lat temu byłam praktykującą nurkinią (kobieca wersja słowa „nurek“), nurkowałam między innymi w Tajlandii. Pewnego dnia zanurzyliśmy się w oceanie w miejscu, gdzie przeszło wcześniej tsunami. Tego widoku nie da się opisać; gruzy koralowców, wyglądające tak, jakby przejechał je czołg; połamane, zgniecione, rozwałkowane.

Tak czuję się podczas silnych epizodów. A jednak po każdym decyduję się znaleźć w sobie moc, by wstać i żyć dalej. W moim życiu brak przepięknych podwodnych krajobrazów, a regeneracja może zająć tysiąc lat; mimo wszystko podnoszę się i trwam – do kolejnego razu.

The music from „Game of Thrones ” calms me down. It is a great mystery, how such a brutal and emotionally exhausting series became my favorite (similarly – the series of books); I suspect that I just like to watch heroes in trouble bigger than mine. When I have a depressive day, my mother encourages me to watch romantic comedies. No way. Happy endings are not my specialty, just like amorous affairs; they pretend that life is all about love, and yet … Well, what’s it all about? …

I recently asked friends from my female support group what to do if the brain is sick, the body has changed beyond recognition, emotions appear independently of the stimuli – a) is there b) where is the Spirit? (human spirit) Does it exist at all, and if so, what it is, where to look for it, how to find it? … Is there any constant in my „being”? … I know this is a question from the borderline of psychology and philosophy, but I am counting on my support group to think with me.

A few years ago I was a practicing diver; I dived among others in Thailand. One day we immersed ourselves in the ocean in a place where the tsunami had previously passed. This view can not be described; the coral debris, looking as if they had been driven over by a tank; broken, crushed, rolled out.

That’s how I feel during strong episodes. And yet, after each, I decide to find the power to get up and live on. In my life, there are no beautiful underwater landscapes, and regeneration can take a thousand years; in spite of everything, I am rising and thriving – until the next time.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.