w dół / going down

(ENG.below) Do południa wszystko wydawało się być w porządku. Miałam nawet skype z dawno nie słyszaną przyjaciółką, opowiadającą mroczne historie o polskiej służbie zdrowia, z której usług zmuszona była korzystać po wypadku. „Jak się cieszę, że ty chorujesz za granicą” – podsumowała z ulgą. Po skypie zjadłam sałatkę i nagle poczułam się bardzo słaba; położyłam się do łóżka. Zamknęłam oczy i przypłynął do mnie obraz świetlistej, dobrej istoty, która mi powiedziała, że dość już się wycierpiałam i od tej pory wszystko będzie dobrze. Było to cudowne doświadczenie; zasnęłam. Gdy się obudziłam, nic nie było dobrze. Znajdowałam się w jakiejś głębokiej, depresyjnej mazi; nie miałam siły wstać z łóżka, nic zrobić. Marzyłam tylko o tym, by nie być. Nie być ze sobą – ze swoim chorym mózgiem, pełnym niepokoju i napięcia; nie być w świecie, w którym trwa pandemia, a znaczna część mojej rodziny jest w grupie ryzyka. Tak, jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki złej wiedźmy nagle coś się we mnie załamało; wygasł jakiś wewnętrzny ogień; zabrakło sił, by stawiać krok za krokiem. Postanowiłam spróbować spać dalej, bo tylko to działało; odcięcie, wyłączenie, zapaść. Druga pobudka – jest jeszcze gorzej. Wciąż jestem, problemy i zagrożenia nie zniknęły, podobnie jak wątpliwości i pytania. Nie miałam siły mówić. Mąż przekonał mnie, bym wzięła mocne leki i zasnęła na dłużej. We śnie, półśnie i majakach spędziłam ponad pięć godzin.

Ataki depresyjne są naprawdę ciężkie. Po prostu nie masz siły żyć. Żałujesz, że oddychanie jest zautymatyzowane, bo z chęcią przestałabyś oddychać. Miłość, bliskość, ciepło, wszystko schodzi na bardzo daleki plan; staje się nieważne. Czujesz się jak w pułapce, twoje widzenie zawężone jest do cierpienia, bólu psychicznego, który wymyka się prostym opisom. Masz go jednak wypisanego na twarzy, i twoi najbliżsi doskonale to widzą; maskowate, nieruchome oblicze, którego rysy jakby spływają w dół…Jest to wszystko tak bardzo nie do zniesienia, że chcesz przestać istnieć.

Tabletki pomogły. Sen pomógł. Jestem w stanie pisać.

Nie jest dobrze, ale nie jest już tak źle, jak było.

(ENG.) By noon, everything seemed fine. I even had a skype with a long-lost friend telling dark stories about the Polish health service, which she was forced to use after an accident. „How glad I am that you are sick abroad,” she concluded with a relief. After skype, I ate a salad and suddenly felt very weak; I went to bed. I closed my eyes and the image of a luminous, good being came to me; she told me that I had suffered enough and that everything would be fine from now on. It was a wonderful experience; I fell asleep. When I woke up, nothing was right. I was in some deep, depressive goo; I didn’t have the strength to get out of bed, to do anything. I just dreamed of not being. Not to be with myself – with my sick brain, full of anxiety and tension; not to be in a pandemic world where a large part of my family is in the risk group. As if being touched by an evil witch’s magic wand something suddenly broke in me; some internal fire has gone out; there was not enough strength to take step by step. I decided to try to sleep on because that was the only thing that worked; cut-off, shutdown, collapse. I woke up some time later – it was even worse. I was still there, problems and threats have not gone away, as well as doubts and questions. I didn’t have enough strength to speak. My husband persuaded me to take strong medication and sleep longer. I spent more than five hours sleeping, half asleep and in dreams.

Depressive attacks are really hard. You just don’t have the strength to live. You wish your breathing wasn’t automatized because you would love to stop breathing. Love, intimacy, warmth, everything floats very far away; becomes invalid. You feel trapped, your vision is narrowed down to suffering, mental pain that is beyond simple description. But you have it written on your face, and your loved ones can see it perfectly well; a masked, motionless face whose features seem to flow downwards… It is all so unbearable that you want to cease to exist.

The medication helped. Sleep finally helped. I am able to write.

It’s not good, but it’s not as bad as it was.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.