Wariat pod ochroną / A madman under protection

(ENG.below the image) Psychoza przewala się przeze mnie od przedwczorajszego wieczora. Głównie urojenia i natrętne myśli. Codziennie potrzebuję Zyprezy (Olanzapina) i Temesty (Lorazepam). Nie wychodzę z domu, bo boję się, że atak przyjdzie, gdy będę na zewnątrz. Dużo śpię, wczoraj przespałam większość dnia. Jednakże wieczorem znów nie byłam pewna, czy ja to ja, czy moje mieszkanie to moje miejsce a mąż to mój mąż; wydawało mi się, że może gdzieś żyje druga ja, gdzie indziej, z kimś innym, tylko nie mam z nią kontaktu.

Przeczuwałam, że tak się skończy stres przedwiąteczny, ale epizod psychotyczny, który trwa kilka dni, a nie kilka godzin, ostatnio zdarzył mi się dokładnie 5 lat temu. To wtedy wylądowałam w klinice na święta. Tutejsze szpitale psychiatryczne to cakiem przyjazne miejsca, lecz w czasie urlopowym wielu opiekunów i prowadzących zajęcia bierze wolne, więc jest dość…ubogo i samotnie. Pełno jest tylko wariatów, bo, tak jak już ci pisałam, święta to koszmarny czas dla nas. Mój psychiatra, z którym widuję się dwa razy w tygodniu, z trudem upchnął w swoim grafiku nasze przedświąteczne spotkania. Jego skrzynkę zalewają maile zewsząd, z prośbami o termin. Idą święta, świat pęka w szwach.

Pomyślałam sobie dziś, że istnieją przecież różne ruchy z okazji świąt, typu zero waste, nie dla rzezi karpi, kup naturalne kosmetyki albo coś od rzemieślnika zamiast z sieciówki; chciałabym zainicjować nowy ruch, „weź wariata pod ochronę w Święta”. W praktyce oznaczałoby to: dawaj mu proste zadania, nie każ mu jechać do miasta, gdzie się z pewnością przebodźcuje; nie ceduj na niego odpowiedzialności, zorganizuj mu w domu „cichy kącik”, nie komentuj, że ma smutną minę, przytulaj i zamiast zalewać go potokiem słów, pytaj, czy chce porozmawiać.

Wydaje mi się to dość proste i do zrobienia.

To co, wchodzisz w to?

Psychosis has been rolling through me since Tuesday night. Mostly delusions and obtrusive thoughts. I need Zypreza (Olanzapine) and Temesta (Lorazepam) every day now. I’m not leaving my apartment because I’m afraid that the attack will come when I’m outside. I sleep a lot, I slept most of the day yesterday. However, in the evening I was not sure again if it I was me, or whether my apartment was my place and my husband was my husband; it seemed to me that maybe the other me lives out there, somewhere else, with someone else, but I have no contact with her.

I felt that this is show pre-Christmas stress would end, but the psychotic episode which lasts several days, not several hours, recently happened to me exactly 5 years ago. That’s when I ended up at the clinic for Christmas. The psychiatric hospitals here are quite friendly places, but during vacation many carers and course leaders take time off, so it is quite … poor and lonely. There are only a lot of crazy people, because, as I wrote to you, Christmas is a terrible time for us. My psychiatrist, whom I see twice a week, hardly stuffed our pre-Christmas meetings in his schedule. His inbox is flooded with emails from everywhere, asking for a meeting. Holidays are coming, the world is bursting at the seams.

I thought today that there are various types of actions on the occasion of holidays, such as zero waste, say no to the slaughter of carp, buy natural cosmetics or something from a craftsman instead of a supermarket; I would like to initiate a new movement, „take the madman under protection on Christmas.” In practice, this would mean: give him/her simple tasks, do not make him/her go to the city, where he/she certainly will end up overwhelmed; do not assign any important responsibility to him/her, organize a „quiet corner” at home, do not comment on his/her sad face, give hug sand instead of flooding him/her with words, ask if he/she wants to talk.

It seems to me quite simple to do.

So, are you in?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.