Wariatka na imprezie / A looney on a party

(ENG.below) Obudziłam się dziś rano z depresją. Pytania: ale dlaczego? Z jakiego powodu? – które często zadają mi bliscy doprawdy nie mają sensu. NIC się nie wydarzyło, co więcej, poprzedniego wieczora zaczęłam czytać książkę (po raz pierwszy od kilku miesięcy), miałam fascynującego skype z przyjaciółką z Azji, narysowałam coś, z czego byłam zadowolona. Mój mózg rano zdecydował, że czas akurat na depresyjną fazę. Włącznie z myślami samobójczymi.

Postanowiłam to przespać. I wiesz co? Udało się! Obudziłam się po dwóch godzinach jako inny człowiek: pozytywny, energetyczny, wyluzowany. Uprzedzam pytania: ale dlaczego? Z jakiego powodu? – pamiętaj proszę, one nie mają sensu. Depresja to nie stan, w który wpada się i wychodzi w wyniku zbiegu mrocznych/uroczych okoliczności. To choroba mózgu. Owszem, można próbować odkleić się od niej różnymi czynnościami (mam ich całą listę), ale gdy uderza z maksymalną mocą, pozostaje (przynajmniej mi) leżenie i przeczekiwanie.

A teraz zupełnie z innej beczki: dostałam dziś zaproszenie na czerwcowy event – zlot absolwentów pewnej szkoły, do której kształtu kilka lat temu się przyczyniłam. Zaproszenie wzbudziło we mnie panikę. Po pierwsze, będą tam osoby, które znają moje „poprzednie wcielenie” i głowę dam, że mogą mnie w aktualnym stanie (plus 25kg, minus 20cm włosów, tatuaż i piercing) nie rozpoznać. Chciałbyś/abyś musieć przedstawiać się ponownie Joannom, Kasiom, Maćkom i Tomkom?…Po drugie, antycypuję pytania ludzi zdrowych: jak się masz? Co aktualnie robisz, czym się zajmujesz? Jak mam odpowiedzieć?…Czekam na rentę inwalidzką i rysuję?…Wstyd spaliłby mnie na miejscu, tak jakby same te słowa miały moc wykluczającą. Co się z tobą działo przez te kilka lat? Chorowałam. A co się stało? Zwariowałam.

Sam/a widzisz, że nie jest to proste.

Mam pomysł, by nagrać krótkie wideo, które będzie moją wypowiedzią, lecz bez możliwości interakcji i osobistego zaangażowania. Chyba, że TY masz jakiś inny, konstruktywny pomysł. Jeśli masz, napisz proszę!

Uff…

I woke up with depression this morning. Questions: but why? For what reason? – which are often asked by my relatives do not make sense. NOTHING happened, moreover, the previous evening I started reading a book (for the first time in several months), I had a fascinating skype with a friend from Asia, I drew something that I was happy with. My brain decided in the morning that it was time for a depressive phase. Including suicidal thoughts.

I decided to go back to sleep. And you know what? It worked! I woke up after two hours as a different person: positive, energetic, relaxed. Before you ask questions: but why? For what reason? – remember please, they do not make sense. Depression is not a state in which one falls in and out because of some dark / charming circumstances. It’s a brain disease. Yes, you can try to get away from it with various activities (I have a whole list of them), but when it hits with maximum power, it leaves (at least me) lying and waiting.

And now something completely different: I received an invitation today to the June event – a gathering of graduates of a school which I helped to shape several years ago. I panicked. First of all, there will be people who know my „previous incarnation” and I will bet that they will not be able to recognize me in my current state (plus 25kg, minus 20cm of hair, tattoo and piercing). Would you like to introduce yourself again to Joannas, Kasias, Maciek and Tomek? … Secondly, I anticipate the questions of healthy people: how are you? What are you currently busy with, what do you do? How can I answer? … I am waiting for a disability pension and I draw? … Shame would burn me straightaway, as if these words alone had the power to exclude. What has been going on with you for these few years? I’ve been sick. And what happened? I went crazy.

You see that it is not easy.

I have an idea to record a short video that will be my statement, but without the possibility of interaction and personal involvement. Unless YOU have some other, constructive idea. If you have, please write!

Phew …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.