wielki dzień / a grand day

(ENG.below) Dziś jeden z Wielkich Dni w moim życiu – jadę na wernisaż wystawy w muzeum na zamku, gdzie będzie można oglądać 12 moich prac. Wciąż nie mogę uwierzyć, że moje rysunki zawisną na ścianach jakiegoś muzeum. Nie klubiku, nie przyszpitalnej galerii. O wystawie „Sztuka zdrowia psychicznego” napisała nawet miejscowa gazeta, opisując między innymi moją historię. Kiedy zaczynałam radzić sobie z moją chorobą malując i rysując, nie myślałam, że to, co robię, trafi do kolekcjonerów i do muzeum. Przecież ja sobie tylko coś tam dłubię, by zmniejszyć niepokój i stres, skanalizować emocje. Jak się okazuje, dotykam też emocji innych ludzi. Chciałabym spojrzeć na moje prace ich oczyma – dowiedzieć się, co widzą i co czują, nie będąc związani z ich zawartością. Jak ją odbierają? Dlaczego ich porusza? Może uda mi się dziś zrobić małe badanie na miejscu.

Z okazji tego wydarzenia kupiłam sobie (z przeceny) nową sukienkę – w rozmiarze XS…Dwa lata temu nosiłam rozmiar XXXL. Sporo osób pyta mnie, jak schudłam ponad 30kg. Mówię im: redukcja leków, dużo sportu i chroniczny stres. Nie stosuję żadnej specjalnej diety. Jestem po prostu…mniej głodna.

Nie chciałam pojawiać się na zdjęciach z wernisażu w moim najlepszym ubraniu sprzed 6 lat. Zależało mi, by zrobić…jakieś nowe otwarcie. Może to wydarzenie będzie tylko jednorazowym, miłym eventem, a może rozpocznie jakąś serię przyjemnych zdarzeń?

Po wernisażu jedziemy do Polski. Spędzę czas z rodzicami i siostrą. Ta wyprawa już raz się nie udała ze względu na mój kręgosłup; mam nadzieję, że tym razem wszystko pójdzie zgodnie z planem. Mój psychiatra zapewnia mnie, że będzie to stresujące wydarzenie – bo wizyty u rodziny zawsze są, jego zdaniem, stresujące. Jestem więc wyposażona w całą baterię lekarstw na przeróżne okazje – na niepokój, na stany depresyjne, na derealizację, urojenia, ból kręgosłupa, nowy stan zapalny, i tak dalej. Wiozę ze sobą siatkę leków, jak moja własna babcia. Będę musiała stawić czoła rzeczywistości, w której oboje rodzice są przewlekle chorzy. Chyba założymy jakiś klub…

Today one of the Great Days in my life – I am going to the opening of the exhibition in the museum in the castle, where you will be able to see 12 of my artworks. I still can’t believe my drawings will hang on the walls of some museum. Not a clubhouse, not a hospital gallery. Even a local newspaper wrote about the exhibition „The Art of Mental Health”, describing, among other things, my story. When I started to deal with my disease by painting and drawing, I did not think that what I was doing would go to collectors and to the museum. After all, I just pick something to reduce anxiety and stress, and channel emotions. As it turns out, I also touch other people’s emotions. I would like to look at my works through their eyes – find out what they see and feel without being related to the image as its creator. How do they perceive it? Why does it move them? Maybe I can do a little on-site examination today.

On the occasion of this event, I bought myself (on sale) a new dress – in size XS … Two years ago I was wearing the size XXXL. A lot of people ask me how I lost over 30 kg. I tell them: reducing medication, lots of sports and chronic stress. I do not follow any special diet. I’m just… less hungry.

I didn’t want to appear in the photos from the opening in my best clothes from 6 years ago. I wanted to make… some new opening. Maybe this event will be just a one-off, nice adventure, or maybe it will start a series of nice events?

After the opening, we are going to Poland. I will spend time with my parents and sister. This trip has already failed once because of my spine; I hope everything goes according to plan this time. My psychiatrist assures me that it will be a stressful event – because visiting one’s family is always stressful, in his opinion. So I am equipped with a battery of medications for all sorts of occasions – anxiety, depression, derealisation, delusions, back pain, new inflammation, and so on. I carry a bag of drugs with me, like my own grandmother. I will have to face a reality where both my parents are chronically ill. I think we’ll start a club …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.