Wracający z misji / Coming back from a mission

(ENG.below) To były bardzo zaskakujące święta.

Krótko po powrocie rozchorowałam się tak, że nie miałam siły wstać z łóżka.

Nie to było niespodzianką, ani nawet nie wypadek samochodowy w rodzinie.

Jeśli znasz mnie z czasu przedchorobowego, wiesz, jak słuchająca, rozumiejąca, empatyczna, radosna potrafiłam być. Tak, znów ten cholerny czas przeszły. Te święta uświadomiły mi, że się zmieniłam. To oczywiście żadne odkrycie, lecz zmieniłam się w obszarach, które dotychczas traktowałam jako stały element mojej osobowości.

Nie mam już cierpliwości słuchać tej samej historii po raz trzeci.

Nie mam już cierpliwości do pasywno-agresywnego karate.

Nie mam już zrozumienia dla porad z cyklu „byłaby świetną matką”.

Nie mam już empatii dla kulawego radzenia sobie z emocjami.

Nie chce mi się już tańczyć z radośnie podchmielonymi osobami, oglądać idiotycznych filmów, rozmawiać na tematy, które mnie nie dotyczą.

Nie chce mi się już udawać szczęśliwej.

Jestem zmęczona.

Wyobrażam sobie, że podobnie mogą się czuć żołnierze wracający z misji. Nikt w domu nie był na wojnie, ba, nawet wojny nie widział. Życie toczy się normalnie, zwyczajowo, obejmuje drobne radości i smuteczki, może czasem nieco poważniejsze, ale generalnie – idzie do przodu.

Nikt nie potrafi go zrozumieć. Wszyscy chcą i okazują gotowość, ale nawet nie potrafią zapamiętać nazwy miejscowości, w której stacjonował.

Do części mojej rodziny idzie komunikat „chora na depresję”. No bo to taka popularna i oswojona choroba psychiczna.

Tak, stacjonowałam tam też.

Na chwilę.

It was a very surprising Christmas.

Shortly after returning, I got sick so much that I had no strength to get out of bed.

It was not a surprise, nor was even a car accident in the family.

If you know me from a time before I got sick, you know how listening, understanding, empathic, joyful I could be. Yes, this damned passed time. These holidays made me realize that I have changed. This is of course no discovery, but I have changed in the areas that I treated so far as a permanent element of my personality.

I have no patience anymore to listen to the same story for the third time.

I have no patience anymore for passive-aggressive karate.

I do not understand anymore advice ending with „she would be a great mother”.

I do not have empathy for lame dealing with emotions anymore.

I do not want anymore to dance with joyfully tipsy people, watch idiotic films, talk about topics that do not concern me.

I do not want to pretend to be happy anymore.

I’m tired.

I imagine that soldiers who return from a mission may feel similarly. No one in the house was in the war, they haven’t even seen the war. Life goes on normally, usually, includes minor joys and sorrows, maybe sometimes a little more serious, but in general – goes forward.

Nobody can understand him. Everyone wants and demonstrates readiness, but they can not even remember the name of the town where he was stationed.

A part of my family receives the message „sick with depression.” Because it is such a popular and tame mental illness.

Yes, I was stationed there too.

For a while.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.