Wszystkie kolczyki i więcej / All the rings and more

(ENG.below)  Dziwny dzień. Mam ochotę powyrywać sobie wszystkie kolczyki (wszystkie 8). Znów myślę o skoku z balkonu, a tenże znów jest za nisko.

Wczoraj wieczorem pomyślałam, że ten ostatni rok nie był jedynie pasmem nieszczęsnych zdarzeń. Zaczęłam pisać (czy raczej: wróciłam do pisania), miałam wystawę rysunków, założyłam sklep internetowy; fryzurę zmieniłam kilkanaście razy, zafundowałam sobie 6 nowych kolczyków; pobiłam mój życiowy rekord pływacki i schudłam 7kg. Pływałam w rzece, morzu, jeziorach, no i kupiłam psa.

Dlaczego więc nie piszę bloga motywacyjnego? Dlaczego nie zachęcam do życia POMIMO choroby? Czemu nie zamieszczam swoich zwycięskich zdjęć, ha – patrz: to ja na basenie; to ja w studio piercingu; to ja i mój ukochany chihuahua…

Myślę, że musiałabym zmienić całą wewnętrzną narrację. Z ofiary choroby, z „przetrwalnika” stać się znów wojowniczką, wydzierającą jej różne aspekty życia i krzyczącą „patrz tu: znów mnie nie pokonałaś!”

Musiałabym zmienić perspektywę, zacząć patrzeć na szczęścia, a nie nieszczęścia; liczyć je jak niektórzy paciorki różańca; powtarzać, powtarzać.

I wreszcie – pewnie powinnam zamienić figurę z tłem, i zsunąć z piedestału psychozę. Na pierwszym miejscu postawić – może i ubogie, ale jednak – życie.

Nie mam jeszcze na to siły, nie jestem gotowa. Ten wpis jest pierwszym, nieśmiałym, niedużym krokiem w tym kierunku.

Zobaczymy, czy/dokąd skieruję następne.

Strange day. I feel like tearing off all the earrings (all 8). Again, I think about the jump from the balcony, and this one again is too low.

Yesterday evening I thought that this last year was not just a band of unfortunate events. I started writing (or rather: I came back to writing), I had an exhibition of drawings, I set up an online store; I changed the hairstyle a dozen or so times, I have 6 new rings; I beat my swimming record and lost 7kg. I swam in the river, sea, lakes, and I bought a dog.

Why, then, do not I write a motivational blog? Why do not I encourage to live despite the illness? Why do not I put my winning photos, ha – look: it’s me at the pool; it’s me in the piercing studio; it’s me and my beloved chihuahua …

I think I would have to change the entire internal narrative. From the victim of the disease, from the „survivor”, to become a warrior again, tearing the illness away various aspects of life and shouting „look here: you have not defeated me again!”

I would have to change my perspective, start looking at „happinesses”, not unhappiness; count them as some rosary beads; repeat, repeat.

And finally – I should probably replace the figure with the background, and move the psychosis off the pedestal. Put in the first place – maybe even poor, but still – life.

I do not have the strength yet, I’m not ready. This entry is the first, shy, small step in this direction.

We’ll see if / where I’m going next.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.