Wyboista droga / Bumpy road

(ENG.below) Wzrasta we mnie poziom Klozapiny, a maleje stężenie Venlafaksyny (antydepresant). Naszym (moim i mojego psychiatry) celem jest monoterapia – leczenie wyłącznie Klozapiną. Venlafaksynę biorę już ponad rok, dobijałam do maksymalnej dawki, którą udało nam się na razie obniżyć o 130mg (ponad 1/3). Niestety pierwsze dni po kolejnej obniżce (robimy to bowiem na raty) są ciężkie…Nie mam siły, nie mam energii i, jak mawiała moja babcia, jestem PRECZ. Dziś, zanim zdołałam wziąć prysznic, naszprycowałam się trzema kawami i redbullem.

Wyobraź sobie wielką słabość, która dopada cię co kilka dni; jesteś nieczynna/y, jesteś, a jakby cię nie było. Nawet pisanie przychodzi z trudem. Wiesz jednak, że nie ma odwrotu; zmierzasz do celu, ale droga jest co najmniej wyboista. Liczysz, że słabość minie, organizm się przyzwyczai i niewidzialna ręka – twoja własna, ale jakby pochodząca z innej rzeczywistości – wyciągnie cię ponad powierzchnię depresyjnych wód.

Wydaje mi się, że – jak jeden z moich ulubionych bohaterów komiksowych, Thorgal – znajduję się między światami: depresja i momenty psychotyczne przypominają mi, że jestem chora, nie dość zdrowa, by iść do pracy czy podejmować długofalowe zobowiązania; dobre dni podszeptują jednak, że „wszystko będzie dobrze” – choć wiedzą, że ja już dawno przestałam w to wierzyć.

A jednak magia zaklęcia „wszystko będzie dobrze” budzi we mnie tęsknotę i wzruszenie.

I znów piszę i płaczę.

The level of Clozapine increases in me, and the concentration of Venlafaxine (anti-depressant) decreases. Our goal (that is – mine and my psychiatrist’s) is monotherapy – Clozapine treatment only. I have been taking Venlafaxine for over a year, I have been pumping up to the maximum dose, which we managed to reduce by 130mg (over 1/3). Unfortunately, the first days after every reduction (we do it in installments) are heavy … I do not have the strength, I do not have energy and, as my grandmother used to say, I AM GONE. Today, before I was able to take a shower, I had three coffees and a redbull.

Imagine a great weakness that gets you every few days; you are inactive, you are, but as if you were not there. Even writing comes with difficulty. You know, however, that there is no turning back; you are going to the destination, but the road is at least bumpy. You count that the weakness will pass, the organism will get used to it and the invisible hand – your own, but as if it was coming from a different reality – will pull you out above the surface of depressive waters.

It seems to me that – like one of my favorite comic characters, Thorgal – I find myself between worlds: depression and psychotic moments remind me that I am sick, not healthy enough to go to work or make long-term commitments; good days whisper, however, that „everything will be all right” – although they know that I have long lost faith in it.

And yet the magic of „everything will be all right” awakens in me longing and emotion.

And again, I 'm writing and crying.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.