Za granicę / Beyond the limit

(ENG.below)  Do tematu granic zainspirowała mnie moja siostra. Zauważyła, bardzo celnie, że konsekwentnie i przewidywalnie przekraczam granicę między wysiłkiem a przeciążeniem.

Byłam dziś na basenie i zbyt intensywnie ćwiczyłam kraula. Z trudem doczłapałam na wizytę do psychiatry. Naturalnie, w wodzie nie czułam się zmęczona; czułam się „dobrze wyćwiczona”. Po powrocie do domu niemal od razu zasnęłam.

Wysiłek fizyczny jest dla mnie bardzo ważny. Odkąd przytyłam 30 kg, czyli połowę mojej inicjalnej wagi, pozostało mi niewiele możliwości do ćwiczeń. Do tego, jak 80% osób dwubiegunowych (ciekawe ile schizoafektywnych?…), palę. Z powodu neuroleptyków łaknę słodyczy. Pływanie jest jedną z niewielu dziedzin, w których mogę coś jeszcze zdziałać, więc 3-4 razy w tygodniu przepływam ok.1,5km.

Racjonalnie wiem, że waga nie jest gwarantem atrakcyjności, a nadwaga jej nie wyklucza, ale gdybyś zobaczył/a mnie chodzącą ulicami, pewnie powiedziałabyś/łbyś „przemyka się”. Ja się skradam, z oczami wbitymi w trotuar. Wstydzę się mojego brzucha, wstydzę się mojej łysej głowy, okrągłej twarzy. Basen pomaga mi z tym wstydem się konfrontować, dawać radę, „napierdalać”….i znów, przekraczam granicę między wysiłkiem a wyczerpaniem.

W podobną grę gram z lekami. Odwlekam ich zażycie do momentu, gdy już nijak nie mogę sobie poradzić. Naciągam rzeczywistość ile wlezie, aż się „poddaję”. Myślę, że takie podejście też mi nie służy.

Grudniowe postanowienie: umiarkowanie.

This topic was inspired by my sister. She noticed, very accurately, that I consistently and predictably cross the line between effort and overload.

I was at the pool today and practiced the crawl too intensely. I barely managed to get to a visit to the psychiatrist afterwards, I was so tired. Naturally, I did not feel tired in the water; I felt „well-trained”. After returning home, I fell asleep almost immediately.

Physical effort is very important to me. Since I gained 30 kg, or half of my initial weight, I have little exercise. Additionally, as 80% of bipolar people (how many schizoaffective? …), I smoke. I crave sweets because of neuroleptics. Swimming is one of the few areas where I can do something, so 3-4 times a week I swim about 1.5 km.

I know rationally that weight is not a guarantee of attractiveness, and overweight does not exclude it, but if you saw me walking down the streets, you would probably cal lit „sneak”. I am sneaking, with my eyes stuck in the pavement. I am ashamed of my belly, I am ashamed of my bald head, my round face. The pool helps me to confront this shame, to cope, „pull my shit together” … and again, I cross the boundary between effort and exhaustion.

I play with drugs a similar game. I delay their use until I can not cope any more. I stretch reality as much as I can until I „give in”. I think that this approach does not help me either.

December resolution: moderation.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.