Żebro / The Rib

(ENG.below) Ot, taki dzień: rano myśli samobójcze, następnie wizyta u psychiatry (zadzwonił do mnie w niedzielę wieczorem, po moim sms-ie do niego; takie podejście rozumiem!), który to widząc wykresy nastrojów z ostatnich kilku dni chrząknął tylko: najlepszym rozwiązaniem byłaby klinika…Na co ja: ale przecież nie było elementów psychotycznych. Hahaha oboje się uśmialiśmy. Nie trzeba halucynacji i urojeń, by było niebezpiecznie; by była potrzebna straż personelu, dzień i noc. Plus, pan doktor chce wprowadzić ostateczną broń: antypsychotyk starej generacji. Nauczyłam się już, zanim się zgodzę, zapoznawać się ze skutkami ubocznymi. Klozapina ma na liście…zgon. Nie, to nie żart. Dlatego wprowadzenie jej w klinice i ciągłe monitorowanie lepsze jest niż robienie tego w warunkach „domowych“.

Jak widzisz, w moim życiu tylko pozornie nic się nie dzieje.

Po spotkaniu z psychiatrą poszłam na rezonans magnetyczny pleców. Od ponad miesiąca bardzo mnie coś boli z prawej strony, ale RTG i USG nic nie wykazały; zastanawiałam się nawet, czy nie mam zaburzeń hipochondrycznych.

Wyjeżdżam z tuby do rezonansu, a pani z obsługi do mnie:

  • I wszystko jasne!
  • Przepraszam, co jest jasne? Coś pani zauważyła?
  • Złamane!
  • Co złamane?!
  • Żebro!
  • ZŁAMANE ŻEBRO???
  • No tak, przecież mówię.

Wiesz, czasem zastanawiam się, czy nie jestem obiektem jakiegoś żartu albo klątwy. Doprawdy złamanego żebra brakowało mi do polepszenia ogólnego samopoczucia.

I z tymże złamanym żebrem będę teraz co dzień chodzić do psychiatry. Taki plan awaryjny na właśnie takie okoliczności: faza mieszana, przewaga silnej depresji, myśli samobójcze.

 

Oh, such a day: in the morning – suicidal thoughts, then a visit to a psychiatrist (he called me on Sunday evening, after my text message to him, I appreciate this approach!) who, seeing the graphs of moods from the last few days, cleared his throat: the best solution would be to go to the clinic … Me: but there were no psychotic symptoms. Hahaha, we both laughed. You do not need hallucinations or delusions for situation to be dangerous; that a staff guard would be needed, day and night.

Plus, the doctor wants to introduce the ultimate weapon: an anti-psychotic of the old generation. I’ve learned that before I agree, I want to study side effects. Closapine has … death that list. No, it’s not a joke. Therefore, getting it in the clinic with a continuous monitoring is better than doing it in „home” conditions.

As you can see, only seemingly nothing happens in my life.

After meeting with a psychiatrist, I went for a magnetic resonance imaging. For over a month, something has been hurting me on my right side of the back, but RTG and USG have not shown anything; I even wondered if I had a hypochondriac disorder.

I leave the tube for resonance, and the lady from the service tells me:

– And all clear!

– I’m sorry, what’s clear? Did you notice something?

– Broken!

– What’s broken ?!

– Rib!

– A BROKEN RIB???

– Yes, so I’m saying.

You know, sometimes I wonder if I’m the object of some joke or curse. I really missed a broken rib to improve my general well-being.

And with this broken rib I will meet my psychiatrist daily. Such an emergency plan for just such circumstances: mixed phase, the predominance of severe depression, suicidal thoughts.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.