Zmieniająca się / Changing

(ENG.below) Jeśli ktoś zapytałby mnie, czy mimo choroby zachowałam jakąś ciągłość osobowości, odpowiedziałabym mu, że tak – zamiłowanie do pisania. Blog pomaga mi ubrać doświadczenia w myśli, a te – w słowa. Pisać uwielbiałam od dzieciństwa; w szkole lekcje języków były moimi ulubionymi.

Poza pisaniem, wszystko się zmieniło, jakkolwiek silnie nie protestowaliby przeciwko temu stwierdzeniu niektórzy moi bliscy, walczący o zachowanie status quo (jesteś chora a jednak normalna i taka jak dawniej). Co ciekawe, próby wmówienia mi, że się nie zmieniłam, mimo dobrych intencji, nie pomagają w transformacji (choćby i przymusowej), akceptacji i adaptacji.

A więc co zmieniła choroba? Z nieulękłej stałam się lękowa; z niezależnej – zależna; z samodzielnej – potrzebująca nieustającego wsparcia i pomocy; z liderki stałam się niewidocznym elementem otoczenia, moja inicjatywa zniknęła, przykryły ją wycofanie i niepewność; odeszła moja uroda, taka, jaką znałam; energię zastąpiły bezustanne wahania nastrojów; samokontrola uległa porywom umysłu, emocjonalna samoświadomość ustąpiła mglistemu rozeznaniu we własnych uczuciach; dbałość o potrzeby przemieniła się w brak kontaktu z owymi; mnogość i różnorodność relacji zwiędła, pozostało tylko kilka (licząc na palcach jednej ręki); mogłabym tak dalej wymieniać.

Kolega, z którym miałam skype na samym początku choroby, po pierwszej hospitalizacji, pół-żartem, pół-serio mówił, że niewiele po mnie widać, nie ślinię się i nie bełkocę. Rysuje to doskonały stereotyp wariata. A przecież tragedia rozgrywa się głównie wewnątrz nas, niewiele widać wobec świata. Proszę, pamiętaj o tym.

If someone asked me if I still had some continuity of personality despite my illness, I would answer yes – a passion for writing. The blog helps me to dress experiences in thoughts, and these – in words. I’ve loved writing since childhood; at school, language lessons were my favorite.

In addition to writing, everything has changed; however, some of my relatives fighting for the status quo would strongly object to this statement (you are ill and yet normal as before). Interestingly, attempts to tell me that I have not changed, despite good intentions, do not help in transformation (even if forced), acceptance and adaptation.

So what the disease has changed? Instead of fearless I became anxious; instead of independent – dependent, needing constant support and help; once the leader I became an invisible element of the environment, my initiative disappeared, it was covered by withdrawal and uncertainty; my beauty was gone, as I knew it; constant mood swings have replaced energy; self-control succumbed to the impetuses of the mind, emotional self-consciousness gave way to vague discernment in one’s own feelings; care for the needs has turned into a lack of contact with those; the multiplicity and diversity of the relationships withered, only few remained (counting on the fingers of one hand); I could go on like this.

A colleague with whom I had skype at the very beginning of the disease, after the first hospitalization, half-jokingly, half-seriously said that he can not see much of the illness, I do not salivate and do not gibber. He drew this perfect stereotype of a madman. And yet the tragedy takes place mainly inside of us, little is visible to the world. Please remember this.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.