Żongler / Juggler

(ENG.below)  Nagle zrobiło się bardzo ciepło. Siedzę na balkonie w piżamie i piszę. Wczorajszy „wieczór z derealizacją“ – znów wydawało mi się, że mamy 2014 rok i wszystko zaczyna się od nowa; epizod mieszany, zdrada, szpital, skrajne cierpienie. Koktajl lekowy pomógł mi zasnąć.

Trudno mi o tym pisać, ale spróbuję: w trakcie ataków psychotycznych niektórzy wierzą, że kocha ich książe Walii, Elvis Presley albo Angelina Jolie; mój umysł zaś upatrzył sobie całkiem realną osobę i otoczył ją wiankiem psychotycznych emocji – ogromnego niepokoju oraz skrajnego uwielbienia. Nie bez powodu moja choroba nazywa się według niektórych źródeł „psychozą lęku/szczęścia“; lęk podpowiada „to życie nie jest prawdziwe“, a szczęście: „on na ciebie czeka“.

Próbowałam wczoraj uzyskać wsparcie od mojego męża, ale…o jeden most za daleko; on nie ma siły wyciągać do mnie ręki w momencie, gdy walczę z myślami na temat innego mężczyzny. Przepełnia go niepokój, gorycz, lęk, pogarda; nie chce, jak to ujął, zastanawiać się nad tym kiedy choroba wygra i go zostawię.

Piętrowa konstrukcja zaburzenia sprawia, że nawet wtedy, gdy jest „prawie dobrze“, któryś klocek nie pasuje do całości i ona się wali. Usiłuję ogarniać urojenia, halucynacje, derealizacje, niepokój, nakręt, myśli samobójcze….Czuję się jak żongler, który raz po raz zawodzi.

Jestem zmęczona.

Suddenly it got very hot. I sit on the balcony in pajamas and write. Yesterday’s „evening with derealization” – again it seemed to me that we have 2014 and everything starts again; mixed episode, betrayal, hospital, extreme suffering. The drug cocktail helped me fall asleep.

It is difficult for me to write about it, but I will try: during psychotic attacks, some believe that the Prince of Wales, Elvis Presley or Angelina Jolie loves them; but my mind took on quite a real person and surrounded it with a wreath of psychotic emotions – huge anxiety and extreme adoration. It is not without reason that my illness is called „psychosis of anxiety / happiness” according to some sources; the fear suggests „this life is not real” and luck: „he is waiting for you”.

I tried to get support from my husband yesterday, but … one bridge too far; he has no strength to reach out to me when I fight my thoughts about another man. He is filled with anxiety, bitterness, fear, contempt; he does not want, as he put it, to think about when illness finally wins and I’ll leave him.

The double-deck structure of the disorder makes it hard even when it is „almost ok”, one brick does not fit the whole and it collapses. I am trying to embrace delusions, hallucinations, derealizations, anxiety, suicidal thoughts … I feel like a juggler who fails again and again.

I’m tired.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.