ZRÓB TO / JUST DO IT

(ENG.below) Zrób to. Zrób to, już tak długo zwlekamy. To już mogło się tyle razy wydarzyć. Oszczędziłoby wszystkim tyle bólu. Zobacz, jest okazja. Nikogo nie ma w domu, nawet psa. Wypijemy środek odkażający toalety? Z balkonu nie skaczemy, za nisko, tylko byśmy się połamały. Nóż? Tępe coś te noże, poza tym trzeba siły i determinacji, by go wbić głęboko. Żyletki, to jest pomysł. Ale czy dasz radę pociąć żyły w obu rękach? Bo wiesz, jak nie wyjdzie, to szpital na trzy miesiące, jak amen w pacierzu. Wydaje mi się, że realny wybór mamy między nabraniem wody w płuca w wannie a ewentualnym zwarciem woda-prąd.

Tak mówi do mnie depresja. Trzymam się rzeczywistości już nie rękami i nogami, ale PAZURAMI. Wiszę nad ciemną, bezdenną przepaścią, która obiecuje spokój. Tylko mój mąż kiedyś powiedział, że tam żadnego spokoju nie ma. Nie odfrunęłabym do świętego spokoju. Odleciałabym w nic. A ja nie chcę „nic”. Chcę spokoju, którego, odkąd zachorowałam, nie mogę zaznać.

Być może niewłaściwie go szukam. Być może szukam go tam, gdzie znajdowałam będąc zdrowa. Wtedy dużo i często się śmiałam. Myślałam zawsze, że będę miała takie zmarszczki śmiechowe, a tu….robią się inne, takie poważne. I twarz poważna, niektórzy mówią, że smutna. Że smutne oczy, bez dna…Może powinnam szukać nie tyle spokoju, co spokojnych momentów – bez myśli samobójczych, bez maniakalnego nakrętu, bez symptomów psychotycznych…takie mikro-wakacje od choroby; minuty, godziny, dni, czasem tygodnie. Przyzwyczaić się do jej niemal stałej obecności….

Hahahahah. PRZYZWYCZAIĆ! Jak można PRZYZWYCZAIĆ SIĘ do największego wroga, który – dosłownie – chce twojej śmierci?

Czekam na sugestie.

 

Do it. Do it, we’ve been delaying it for too long. This could have happen so many times already. It would have saved so much pain. Look, there is an opportunity. Nobody is at home, not even a dog. Will we drink a toilet disinfectant? We do not jump from the balcony, it’s too low, we would just break the legs. Knife? I find these knives somewhat blunt, besides, you need strength and determination to dig into deep. Razor blade, this is an idea. But can you cut the veins in both hands? Because you know, if it does not work out, it means a hospital for three months, this I can promise. It seems to me that we have a real choice between getting water in the lungs in the tub and possible marriage of water and electricity.

That’s what my depression says to me. I stick to reality no longer with my arms and legs, but CLAWS. I am hanging over a dark, bottomless abyss that promises peace. Only my husband once said that there is no peace there. I would not go away to holy peace. I would fly off into nothing. And I do not want „nothing”. I want peace, which I have not experienced since I got sick.

Perhaps I am looking for it wrong. Perhaps I am looking for it in places where I was while being healthy. Then I laughed a lot and often. I always thought that I would have such laughing-wrinkles, and here … there are other, so serious. Maybe I should seek not so much peace as peaceful moments – no suicidal thoughts, no maniacal shots, no psychotic symptoms … such micro-holidays from disease, minutes, hours, days, sometimes weeks. Getting used to her almost constant presence ….

Hahahahah. GETTING USED TO! How can you SAY it to the greatest enemy who literally wants your death?

 

I am waiting for suggestions.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.