fale / waves

(ENG.below) Od pewnego czasu śni mi się ocean lub morze – z falami wysokimi jak domy. Patrząc na nie z daleka bardzo się boję, a jednocześnie niezmiernie chcę popływać bądź chociaż zanurzyć się w wodzie. Kiedyś te sny bardzo mnie niepokoiły, lecz od kilku miesięcy pojawia się w nich nowy element: pływacy lub surferzy, którzy świetnie sobie z tymi gigantycznymi falami radzą. Patrzę na nich we śnie i myślę sobie: a więc to możliwe. A więc da się. Nie trzeba się bać.

Według niektórych teorii dotyczących snów i śnienia każdy element snu jest w nas, pochodzi z nas. Fale są więc mną (łatwo mi myśleć, że są to moje wahania nastrojów czy ekstremalnie silne przeżycia), lecz najlepsza wiadomość jest taka, że mam też w sobie umiejętności surfowania czy unoszenia się na nich. Jest ich na razie niewiele, ale są! Dwa czy trzy lata temu w snach traciłam grunt pod nogami, morze mnie porywało, zalewało mnie lub plażę, musiałam uciekać. Sny mówią do mnie, że…zrobiłam postęp.

Czytam aktualnie książki o traumie i odkrywam, że to, jak moja terapeutka od ciała (tak, mam taką) ze mną pracuje, kwalifikuje się jako metoda „Somatic Experiencing”, u podłoża której leży założenie o cielesnej pamięci traumy. Na terapii „mówionej” możemy opowiadać o traumatycznych wydarzeniach, ale dopóki nie uwolnimy ich na poziomie fizycznym, niewiele się zmieni – jak twierdzą twórcy tej metody. Pani T. powtarza mi więc: tak, to puka stara historia. Ale jest też w tobie siła i miejsce na nową.

Każdego dnia stoi więc przede mną wybór – uwierzyć w jej słowa bądź poddać się rozpaczy. Ostatnio skłaniam się ku temu pierwszemu rozwiązaniu.

For some time now I have been dreaming about the ocean or the sea, with waves as high as houses. Looking at them from a distance I am very scared, but at the same time I want to swim or at least dive into the water. In the past, these dreams used to bother me a lot, but since a few months a new element has appeared in them: swimmers or surfers who can handle these gigantic waves very well. I look at them in my dream and think to myself: so it’s possible. You can master it. There is no need to be afraid.

According to some theories about dreams and dreaming, every element of the dream is in us, comes from us. So the waves are me (it’s easy for me to think that they are my mood swings or extremely strong experiences), but the best news is that I also have within me the ability to surf or float on them. They are few of these parts for now, but they are there! Two or three years ago, in my dreams I was losing ground, the sea was grabbing me, flooding me or the beach, and I had to run away. The current dreams are saying to me that…I have made progress.

I am currently reading books on trauma and discovering that how my bodywork therapist (yes, I have one) works with me qualifies as a 'Somatic Experiencing’ method, underpinned by the assumption of bodily memory of trauma. In „talking” therapy, we can talk and talk about traumatic events, but until we release or embrace them on a physical level, not much will change, according to the creators of this method. So Mrs T. repeats to me: yes, this is an old story knocking. But there is also strength in you and room for a new one.

So every day I am faced with a choice – to believe her words or to give in to despair. Lately, I have been leaning towards the former.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.