podstawieni / substitutes

(ENG.below)

I już, dwa dni później, mam atak urojeniowy w trakcie podróży do domu. Chciałam, co mam. Ludzie na przystanku są podstawieni. Dlaczego to są sami starcy? Coś tu nie gra. Ludzie w autobusie też. Wsiada dwójka młodych asasynów. Poczekają na ostatni przystanek, na którym wysiadam, i tam mnie zlikwidują. Boże jak się boję. Biorę Lorazepam z torebki, ale Olanzapiny nie mam czym popić. Muszę dojechać do domu. Pierwsze słowa do męża: ty też jesteś w spisku?

Biorę drugi Lorazepam, 10mg Olanzapiny i kładę się do łóżka.

Budzę się po czterech godzinach.

Tak, od wielu dni narastało we mnie napięcie. Rosło jak pęcherzyki pod skórą całego ciała, których nie dało się przekłuć. Objawiało się między innymi paraliżem decyzyjnym, odrealnieniem (kto to powiedział? Czy to ja to właśnie powiedziałam?), atakami płaczu, ale także zaczęło przybierać formy myśli autodestruktywnych (powyrywać sobie wszystkie kolczyki). Jak dobrze, że dziś „straciłam przytomność” na te kilka godzin. Obudziłam się już po drugiej stronie, spokojna.

Nigdy nie przyszło mi do głowy, że będę opisywać ataki psychotyczne jako koło ratunkowe. A jednak w chwilach, kiedy żadnymi dostępnymi strategiami nie potrafię sobie pomóc, atak urojeń prześladowczych czy ksobnych wnosi najpierw kumulację lęku, by następnie, dzięki lekom, rozładować całe zebrane napięcie.

Teraz pomalutku… i ze wsłuchiwaniem się we własne potrzeby.

And here we go, two days later, I have a delusional attack on my way home. I have what I wanted. People at the bus stop are substitutes. Why are they all old men? Something is not right here. So are the people on the bus. Two young Assassins are getting on. They will wait for the last stop where I get off and they’ll kill me there. God how I’m scared. I take Lorazepam from my purse, but I have nothing to drink and thus I’m not able to take Olanzapine. I have to get home. First words to my husband: are you in a conspiracy too?

I take a second Lorazepam, 10mg Olanzapine, and go to bed.

I wake up after four hours.

Yes, for days I had been tense. It grew like bubbles beneath the skin of my entire body and could not be pierced. It manifested itself with decision paralysis, depersonalization (who said that? Was that what I said?), attacks of crying, but also began to take the form of self-destructive thoughts (to tear off all the earrings). How good that today I „passed out” for these few hours. I woke up on the other side, calm.

It never occurred to me that I would describe psychotic seizures as a lifesavior. And yet, at times when I cannot help myself with any available strategies, an attack of persecutory delusions first brings about an accumulation of anxiety, and then, thanks to drugs, relieve all the accumulated tension.

Now I need to take it slowly, step by step… and listening to my own needs.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.